Po odejściu Czesława Michniewicza w mediach rozgorzała narodowa dyskusja, kto ma go zastąpić na tym stanowisku. Część futbolowego środowiska opowiada się za wyborem polskiego szkoleniowca, druga strona optuje za powierzeniem reprezentacyjnego steru selekcjonerowi z zagranicy.
Z polskich kandydatów na trenerskiej giełdzie pojawiają się nazwiska Marka Papszuna czy Jana Urbana. Z zagranicznych: Hervé Renarda, Vladimira Petkovicia czy Roberto Martíneza. W wielu komentarzach ekspertów powtarza się myśl, że nowy trener musi mieć charyzmę, aby umiał zapanować nad „szatnią”. Nie mogą się bowiem powtarzać sytuacje, kiedy to zawodnicy „zwalniają” trenera. Kluczowe jest też, aby selekcjoner mógł pracować z kadrą spokojnie co najmniej dwa, trzy lata, a nie obawiał się, że po jednej nieudanej imprezie będzie musiał pakować walizki.