Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

W miejscu Nord Stream, tuż przy polskiej granicy Niemcy budują coś bezprecedensowego

Niewiele ponad 70 kilometrów od polskiej granicy powstaje projekt, który może do góry nogami wywrócić całą branżę energetyczną w Europie. W tym samym miejscu, gdzie działały wysadzone rurociągi Nord Stream 1 i Nord Stream 2, Niemcy budują instalację, jakiej wcześniej nie uruchomiono nigdzie na świecie.

Niemcy wymyślili sobie to tak: do ich kraju ma płynąć zielona energia w formie gazu. Efekt wydaje się prosty. Nasi zachodni sąsiedzi wybrali jednak nieoczekiwaną drogę, żeby go osiągnąć.

To będzie historyczna chwila

Deutsche ReGas i norweski Höegh LNG budują w porcie Lubmin pływający terminal importowy. Statki mają przywozić zielony amoniak produkowany z energii wiatru na antypodach, czyli w Australii, Chile lub Arabii Saudyjskiej. Na pływającej barce specjalna instalacja rozłoży go z powrotem do czystego wodoru. Gotowy gaz trafi rurociągiem do niemieckiej sieci energetycznej.

To pierwszy projekt na świecie, który w skali przemysłowej próbuje przekształcać importowany amoniak w gotowy do użycia wodór i wprowadzać go bezpośrednio do krajowej sieci. Moc - 30 tysięcy ton wodoru rocznie. Instalacja ma być podłączona do gazociągów EUGAL 1 i 2, tych samych, którymi wcześniej płynął rosyjski gaz z Nord Streamu.

Terminal miał ruszyć na początku 2026 roku. Jak wiadomo nieoficjalnie, są jednak opóźnienia w realizacji projektu. Według najnowszych informacji uruchomienie przesunięto na koniec bieżącego roku. Branża energetyczna czeka. Dla rynku wodoru byłby to moment historyczny. Dowód na to, że taki łańcuch dostaw w ogóle może działać.

Przy tym samym porcie rośnie coś więcej

Deutsche ReGas buduje w Lubminie również elektrownię wodorową na bazie elektrolizy, 200 megawatów mocy w pierwszym etapie, gotowych do końca 2026 roku. Spółka H2APEX przejęła w 2025 roku dodatkowy projekt wodorowy w tym samym miejscu i planuje kolejne setki milionów euro inwestycji.

W planach jest też projekt Flow. Kabel prowadzący zieloną energię z duńskich turbin wiatrowych przy wyspie Bornholm bezpośrednio do Lubminu. Tam energia zamieniałaby się w wodór i wchodziła do sieci.

Lubmin to obecnie najbardziej obiecująca lokalizacja dla niemieckiego przemysłu wodorowego

– powiedział zarząd H2APEX przy ogłoszeniu przejęcia projektu.

W ciągu kilku lat Lubmin może stać się centrum importu zielonej energii dla całych Niemiec.

Co zostało z Nord Streamu

Nord Stream 1 dostarczał do Lubmin 55 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Przez ponad dekadę był symbolem europejskiego uzależnienia od Rosji. Polska przez lata ostrzegała, że to błąd. Nikt nie słuchał. We wrześniu 2022 roku oba gazociągi zostały wysadzone. Śledztwa w kilku krajach wciąż nie ustaliły jednoznacznie sprawców. Infrastruktura pozostała.  Port w Lubmin przeszedł pod zarząd Deutsche ReGas. Gaz z Rosji zastąpił LNG z całego świata. Teraz LNG ma ustąpić wodorowi.

Kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy, w miejscu gdzie przez dekadę Rosja trzymała Europę za gardło, rośnie dziś coś zupełnie innego. Jeśli zadziała, zmieni mapę europejskiej energetyki.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Gospodarka