Magdalena Łysiak
O autorze
Dziennikarz, redaktor. Historia, kultura, włoskie szaleństwo. La vita è breve e l'arte è lunga. Życie jest krótkie, ale sztuka jest wieczna.
Artykuły autora Magdalena Łysiak
Artykuły autora
Hitler i „sztuka zdegenerowana”
Kto maluje naszą młodzież jako wyniszczonych idiotów, a niemiecką matkę jak kobietę neandertalską, daje niezaprzeczalny dowód swego zwyrodnienia – powiedział Adolf Ziegler, mierny malarz, twórca realistycznych aktów, który został w 1936 roku powołany przez Hitlera do jury, mającego zapełnić obrazami tzw. Świątynię Sztuki w Monachium. Obrazami narodowosocjalistycznymi.
Szwecja wypełniona skarbami z Polski
1 lipca 1656 roku Jan Kazimierz odbił Warszawę z rąk szwedzkich. Kiedy cała świta przyjechała na Zamek Królewski, ludzie nie wierzyli własnym oczom. To, co wróg zrobił z tą piękną rezydencją wołało o pomstę do nieba. „Szwedzi tak napełnili nieczystością zamek warszawski, że w nim mieszkać niepodobna; konie aż na trzecie piętro wprowadzali, którego pokoje pełne były mierzwy i trupów żołnierskich” – pisał sekretarz królowej Des Noyers.
Czaszka człowieka-smoka
W 1933 roku robotnik chiński pracujący przy budowie mostu Dongjiang w Harbinie, znalazł niemal kompletną, bardzo starą i dziwną czaszkę. Nie przypominała ona współczesnej czaszki ludzkiej – miała niemal kwadratowe oczodoły, grube grzbiety brwiowe i przerośnięte zęby, ale była na tyle masywna, że mogła pomieścić mózg porównywalny wielkością do mózgu człowieka współczesnego. Ponieważ tę część kraju kontrolował rząd podległy Japonii, mężczyzna zdecydował się ukryć znalezisko, by nie wpadło w ręce wroga. Wiedział, że czaszka może być ważna, bo zaledwie kilka lat wcześniej sensację wywołało odnalezienie pozostałości tzw. człowieka pekińskiego.
Papież rozjemcą we wrocławskiej wojnie o… piwo
Pewnego razu, w roku 1380, książę legnicki Ruprecht I postanowił wysłać w prezencie swojemu bratu księciu Henrykowi VIII, świetne i znane wówczas w Europie, piwo świdnickie. Jak pomyślał tak zrobił. Załadowano kilka beczek i wóz ruszył w kierunku Wrocławia. Jednak tuż przed Bramą Mikołajską został zatrzymany. Okazało się, że tylko rada miejska ma monopol na transport i sprzedaż piwa na terenie miasta i mocno to prawo egzekwuje nie bacząc na osobę władcy. Towar zarekwirowano i tak się wszystko zaczęło…