Wybór Donalda Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej odbył się za zamkniętymi drzwiami, ale coraz więcej wiadomo o ty, co działo się w środku. Okazuje się, że nie odbyła się żadna dyskusja. Głos zabrała tylko premier Beata Szydło - podaje Polska Agencja Prasowa powołując się na dyplomatów unijnych. Co ciekawe, nie odbyło się głosowania „za” kandydaturą Tuska.

Jak już informowaliśmy, Donald Tusk nadal będzie przewodniczącym Rady Europejskiej. Taka decyzja zapadł podczas szczytu Unii Europejskiej w Brukseli.

CZYTAJ WIĘCEJ: Niemiecki kandydat został ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej

„Debata”, która - jak się okazuje - była jedynie zaakceptowaniem woli Niemiec, trwała zaledwie około pół godziny. Po tym gdy przewodzenie obradom przejął od Tuska premier sprawującej prezydencję Malty Joseph Muscat, a sam Tusk wyszedł z sali obrad, głos zabrała polska premier. Po jej wystąpieniu - jak opowiadali dziennikarzom unijni urzędnicy - zarządzono oficjalne głosowanie.

Z relacji z drugiej ręki wynika jednak, że głosowanie przeprowadzono w taki sposób, że zapytano najpierw, kto jest przeciw Tuskowi. Po podniesieniu ręki jedynie przez polską premier nie prowadzono dalszego głosowania. Wcześniej bowiem uzgodniono, że jeśli ktoś będzie chciał się wstrzymać, może o tym powiedzieć reszcie przywódców - opowiadał unijny urzędnik.

Po zakończeniu tego punktu Tusk wrócił na salę i Rada Europejska zajęła się dalszymi punktami szczytu, odnoszącymi się m.in. do migracji i sytuacji gospodarczej w UE.