Jutro mają odbyć się marsze "studentów" protestujących przeciwko rządom PiS. Ale od akcji już odcięły się m.in. Niezależne Zrzeszenie Studentów i Stowarzyszenie Studenci dla RP. Tymczasem wiadomo, że w "studenckim" marszu we Wrocławiu weźmie udział płk Adam Mazguła, PRL-owski żołnierz znany z wychwalania stanu wojennego.

Niezależne Zrzeszenie Studentów nie współuczestniczy oraz nie wspiera protestu pod hasłem „Ogólnopolski Protest Studentów i Studentek”. Sprzeciwiamy się wykorzystywaniu wizerunku naszej organizacji jako współorganizującej wyżej wspomniany protest i rozsiewaniu informacji o naszym udziale. Jest to mylące i nieetyczne zachowanie, które niestety w ostatnich tygodniach miało miejsce - oświadczyło Niezależne Zrzeszenie Studentów.

Od KOD-owskiego "marszu studentów odcięła się też jedna z największych organizacji studenckich - Stowarzyszenie Studenci dla RP.

Kto zatem przyjdzie? Jak na razie zainteresowanie jest mizerne. Na Facebooku w całej Polsce udział w proteście zadeklarowało... tysiąc osób. Tymczasem w naszym kraju studentów jest 1,5 mln!

Jak na razie wiadomo jedynie, że w studenckim marszu we Wrocławiu weźmie udział płk Adam Mazguła. Zasłynął on następującymi słowami skierowanymi do esbeków zebranych przed Sejmem i protestujących przeciwko odebraniu im przywilejów. :


"A sam stan wojenny? Czy oprócz tego, że byli ludzie internowani, to - oczywiście, nie powiem, były tam jakieś bijatyki, były tam jakieś ścieżki zdrowia - ale generalnie rzecz biorąc najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu. Ja przeżyłem już stan wojenny, byłem dorosłym oficerem i nie pamiętam, żeby na ulicach działy się jakieś dziwne rzeczy, jakieś szczególne prześladowania i tak dalej".


A to fragment opinii służbowej o Mazgule: 

„W okresie stanu wojennego wzorowo realizował stawiane przed nim zadania. W pełni popiera ideę socjalistycznej odnowy i akceptuje konieczność wprowadzenia stanu wojennego".