Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polowania na sędziego Łubowskiego ciąg dalszy. Najjar przyjrzy się jego stosunkom z podwładnymi

To nie koniec kłopotów sędziego Dariusza Łubowskiego. - W ostatnim czasie kierownictwo sądu dowiedziało się o tym, że należy przyjąć, że pan sędzia [Łubowski - red.] wykazuje brak pewnych kompetencji, które są konieczne do zarządzania ludźmi - przekazała sędzia Anna Ptaszek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. Wspomniała też o "chronieniu osób, które doświadczyły niekomfortowej sytuacji". Problem będzie próbowała rozwiązać sędzia Beata Najjar, która bez zgody KRS zajmuje stanowisko prezesa stołecznego sądu i pozostaje skonfliktowana z Łubowskim, nie uznającym jej ani za prezes SO, ani za czynną orzecznik.

Sędzia Dariusz Łubowski pod koniec 2025 roku zdecydował o uchyleniu Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Marcina Romanowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości. Wskutek swojej decyzji Łubowski został odsunięty od orzekania w tej sprawie i został odwołany ze stanowiska kierownika sekcji postępowania międzynarodowego, choć jak zapewniła dziś rzecznik SO, gdyby przyczyną było wydane uchylenie, "to pan sędzia Łubowski zostałby odwołany w grudniu bezpośrednio po tym postanowieniu".

 

Wszystkiemu winne dyżury?

Spora część piątkowej konferencji prasowej w Sądzie Okręgowym w Warszawie poświęcona została sprawie odwołania sędziego Łubowskiego ze stanowiska kierownika sekcji postępowania międzynarodowego. 

Rzecznik stołecznego sądu sędzia Anna Ptaszek długo wyjaśniała, jak ważne są dyżury sędziów z punktu widzenia rozpatrywania zatrzymań czy konieczności wydawania "szybkich" postanowień, związanych np. z bieżącymi czynnościami śledczymi. Siatka dyżurów, o których mowa, w SO w Warszawie ustalana jest z dwuletnim wyprzedzeniem, jak przekazała Ptaszek.  

Wedle relacji rzecznik Anny Ptaszek, sędzia Łubowski, jako kierownik sekcji postępowania międzynarodowego, niechlujnie prowadził wykaz dyżurowy. Zapominał ponoć o wykreśleniu z niej orzeczników, którzy przeszli w stan spoczynku. Nie wpisywał też dyżurów arbitrom - delegatom do SO.

Kością niezgody stał się również dyżur 19 grudnia 2025 - w ten sam pamiętny przedświąteczny piątek, gdy sędzia Łubowski uchylił ENA wobec Marcina Romanowskiego. Tego dnia przewodnicząca VIII Wydziału Karnego SO korzystała z urlopu wypoczynkowego. Jej zastępczyni przebywała zaś na zwolnieniu lekarskim. "Trzecią osobą w hierarchii wydziału VIII jest kierownik sekcji postępowania międzynarodowego" - przekazała sędzia Ptaszek.

Pan sędzia [Łubowski - red.] wydał postanowienie (...), a następnie powiadomił wiadomością tekstową przewodniczącą wydziału, że wydał takie postanowienie, że wyłącza telefon i idzie do domu (...). Miało to miejsce o godz. 13:40. Sąd pracuje do godz. 16:00. (...) Wiem, że on {sędzia Dariusz Łubowski - red.] powoływał się na to, że się źle poczuł, ale żadnej takiej informacji nie przekazał swojej bezpośredniej przełożonej ani prezesowi

–  powiedziała rzecznik SSO dodając, że sędzia Łubowski nie zostawił informacji, kto ma go w tej sytuacji zastąpić w ramach dyżuru.

Jak dodała sędzia Ptaszek, "tu nie ma żartów", bo "może zdarzyć się sytuacja, że trzeba natychmiast interweniować", a sędziowie odpowiadają za los osób pozostających do dyspozycji sądu, np. aresztowanych.

Rezultatem tej niesubordynacji była "utrata zaufania przewodniczącej wydziału" do sędziego Dariusza Łubowskiego.

Zatarg z przełożonymi i z podwładnymi

Jak okazało się podczas konferencji, o odsunięciu sędziego Łubowskiego z funkcji szefa sekcji postępowania międzynarodowego przesądziła również jego ostra, wygłoszona publicznie krytyka, "bardzo kategoryczna wypowiedź", wymierzona w sędzię Beatę Najjar, która bez zgody Krajowej Rady Sądownictwa zasiada w fotelu prezesa SO.

De facto zakwestionował możliwość współpracy z nią oraz jej pozycję jako czynnego sędziego

– oceniła sędzia Ptaszek.

Bez uznawania zaś sędzi Najjar jako prezes nie może być mowy o pełnieniu funkcji i o współpracy, dodała rzecznik.

Pomimo tego konfliktu i osobistego uwikłania w sytuację interpresonalną ze współpracownikiem, to sędzia Najjar ma rozwiązać ostatni z problemów, jakich rzekomo nastręczył Sądowi Okręgowemu w Warszawie sędzia Dariusz Łubowski.

Rzecznik SO nazwała sprawę "trudnymi kwestiami" i wspomniała o "zdarzeniach, które miały miejsce".

Z uwagi na to, że muszę chronić osoby, które już raz doświadczyły niekomfortowej sytuacji, nie będę mówić o szczegółach, ale są to zdarzenia udokumentowane

– przekazała rzecznik SO, dopytywana o więcej szczegółów w sprawie.

Jak udało się ustalić, w sprawie nie toczy się jeszcze żadne postępowanie wyjaśniające. Sprawa jest świeża, jednak "są to zdarzenia, które nie powinny się wydarzyć". Ptaszek zapewniła, że "okręgówka" ma przygotowany tryb postępowania w takich wypadkach.

Kwestia decyzji należy do pani prezes

– powiedziała rzecznik SO.

Zapytaliśmy, czy w grę może wchodzić przestępstwo i sędziego Łubowskiego nie chroni w takim wypadku immunitet. 

Na dzisiaj nie mogę powiedzieć, że w grę może wchodzić przestępstwo. Nie każdy brak kompetencji w zarządzaniu ludźmi jest czynem zabronionym. Czasem to jest kwestia nieumiejętnego postępowania w relacji z osobami zatrudnionymi w tym sądzie

– powiedziała sędzia Ptaszek.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane