W nocnym klubie w tureckim Stambule terrorysta otworzył ogień. Zginęły dziesiątki osób i bardzo wiele zostało rannych. Na razie nie wiadomo co się stało ze sprawcą.

W klubie przebywało około 800 osób. Gubernator Stambułu twierdzi, że napastnik działał sam. Był uzbrojony w broń długą i zanim wszedł do klubu zastrzelił policjanta i cywila,po czym  otworzył ogień do bawiących się ludzi.



Media podają, że napastnik był ubrany w strój św. Mikołaja. Wiele osób ratowało się skacząc do wód cieśniny Bosfor.

"Informacje dotyczące zamachu przekazane przez szefa resortu spraw wewnętrznych są jak na razie jedynymi oficjalnymi. Wiadomo, że dotychczas zginęło przynajmniej 39 osób, 69 zostało rannych w wyniku zamachu, do którego doszło w klubie Reina w dzielnicy Ortakoy. Atak miał miejsce około godziny 1:15 1 stycznia. Ze względu na fakt, iż Reina jest popularnym miejscem dla zagranicznych turystów, wśród ofiar jest 16 obcokrajowców" - podaje wprost.pl powołując się na CNN



- W okrutny i bezlitosny sposób strzelał do ludzi, którzy po prostu przyszli, aby powitać Nowy Rok i bawić się - powiedział gubernator Vasip Sahin.