Za rozpisaniem referendum opowiedziało się w czwartkowym głosowaniu, poprzedzonym kilkugodzinną debatą, 34 parlamentarzystów z kolacji rządowej, ośmiu deputowanych było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu.
Obywatele odpowiedzą na pytanie: „Czy Islandia powinna wznowić negocjacje akcesyjne z UE?”, choć opozycja proponowała sformułowanie „rozpocząć negocjacje”. Parlament odrzucił również poprawkę zakładającą przesunięcie referendum na 17 października.
Ewentualna zgoda na negocjacje nie będzie oznaczała automatycznie opowiedzenia się za wejściem do UE. W tej sprawie będzie musiał odbyć się kolejny plebiscyt, gdy ustalone zostaną warunki członkostwa.
Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczytowym momencie kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 r., gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro. Ostatecznie starania wstrzymano w 2015 r.
W wyniku przedterminowych wyborów w 2024 r. w kraju powstała większościowa koalicja socjaldemokratycznego Sojuszu, liberalnego Odrodzenia oraz Partii Ludowej. Ugrupowania te w umowie koalicyjnej ustaliły, że referendum w sprawie wznowienia negocjacji akcesyjnych z UE odbędzie się do 2027 r. Nie podano wówczas konkretnej daty.
Zbliżenie Islandii do UE jest komentowane jako strategiczne w obliczu rosnącego znaczenia Arktyki i roszczeń prezydenta USA Donalda Trumpa do położonej w tym regionie Grenlandii.
Islandia jest strategicznie położona na północnym Atlantyku, należy do NATO, a także ma podpisaną umowę obronną z USA. Kraj jest bogaty w zasoby naturalne. Ważną gałęzią islandzkiej gospodarki jest rybołówstwo, którego ochrona przed unijnymi kwotami połowowymi była wcześniej przedmiotem debaty.