Podczas badania akt dotyczących szefa komunistycznej bezpieki Czesława Kiszczaka dokonano przełomowego odkrycia. Znaleziono raporty z lat 1946-47, gdy Kiszczak - jeszcze jako porucznik - przebywał w Londynie i składał raporty jako oficer Głównego Zarządu Informacji LWP. Historycy ich wcześniej nie widzieli. Z raportów wynika, że Kiszczak infiltrował polskich żołnierzy na emigracji. 

Podczas konferencji Sławomir Cenckiewicz przyznał, że w latach 90-tych dokumenty zostały przekazane z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do Centralnego Archiwum Wojskowego, ale nie zostały ujęte w ewidencji i udostępnione historykom.

- Odnaleźliśmy ponad 100 stron raportów i korespondencji - przyznał S. Cenckiewicz, który zawiadomi prokuraturę, aby sprawdziła dlaczego dokumenty nie trafiły do Instytutu Pamięci Narodowej.

Przez działania Kiszczaka represjom poddawano żołnierzy, którzy podjęli decyzję o powrocie do kraju po zakończeniu wojny.

- Kiszczaka interesowali żołnierze, którzy pracowali przed wojną w polskich służbach specjalnych - wyjaśnia dyrektor WBH.


Dzisiaj rano na stronie Ministerstwa Obrony Narodowej pojawiła się zapowiedź konferencji związanej z aktami Kiszczaka. Udział w niej miał wziąć szef MON Antoni Macierewicz oraz dyrektor Wojskowego Biura Historycznego dr. hab. Sławomir Cenckiewicz.

ZOBACZ KONFERENCJE SŁAWOMIRA CENCKIEWICZA 



Dyrektor WBH zdradził nieco szczegółów.




To nie pierwsze sensacyjne odkrycie dotyczące Kiszczaka. Po śmierci szefa komunistycznej bezpieki (w listopadzie zeszłego roku) wdowa chciała sprzedać pewne dokumenty (TUTAJ WIĘCEJ) - po przeszukaniu domu Kiszczaka okazało się, że w "prywatnym archiwum" przechowywał teczkę Tajne Współpracownika "Bolka", a w niej dokumenty podpisane przez Lecha Wałęsę.

CZYTAJ WIĘCEJ: List Kiszczaka: „Dokumenty udostępnić 5 lat po śmierci Wałęsy”