Gazprom i rosyjski wywiad, co oznacza właściwie to samo, ruszyły z ofensywą na kluczowych dziś z punktu widzenia szans projektu Nord Stream 2 odcinkach: szwedzkim i polskim. Moskwa używa różnych metod i różne są obiekty nacisku, ale cel jest ten sam: przełamać impas w sprawie nowych nitek Gazociągu Północnego. Analiza wydarzeń ostatnich dni w Moskwie, Sztokholmie i Warszawie wskazuje jasno, że atak na obecne władze PGNiG jest elementem szerzej zakrojonej operacji. I że to dopiero początek.

Przeszkody na drodze realizacji projektu Nord Stream 2 i spory z odbiorcami z Europy Środkowej i Wschodniej przed międzynarodowym arbitrażem (proces z Naftohazem Ukrainy ruszył właśnie dzisiaj) – to obecnie dwa główne problemy Gazpromu na rynku europejskim. Tymczasem czas się kończy – sytuacja ekonomiczna pogarsza się i należy jak najszybciej umocnić się na rynku niemieckim, a następnie, wykorzystując go jako gazowy hub, zagwarantować sobie pewną pozycję na rynku europejskim. Nord Stream 2 to być albo nie być Gazpromu i Rosji w Europie. Rosjanie nie wahają się użyć każdej dostępnej metody, by osiągnąć cel.

Piątek, 16 września. Do rządu Szwecji wpływa wniosek o pozwolenie na budowę gazociągu Nord Stream 2. Szwecja na razie nie zajęła stanowiska w tej sprawie, decyzja zapadnie po analizach. Poniedziałek, 19 września. Szwedzka prasa donosi, że rok wcześniej niż planowano na Gotlandię przerzucono 150 komandosów. Powód? „Ściśle tajna” informacja o zwiększonym zagrożeniu ze strony Rosji. W kolejnych dniach w prasie szwedzkiej i fińskiej pojawia się dużo informacji o wzmożonej aktywności wywiadowczej Rosjan w Szwecji. Najciekawsze jest to, że „dyplomaci” nawet nie ukrywają swego zainteresowania różnymi obiektami. W ten sposób Rosjanie wywierają presję na rząd szwedzki. Mechanizm jest prosty. Wpłynął wniosek o zgodę na Nord Stream 2, a rząd dał do zrozumienia, że nie ma w tej sprawie jeszcze opinii. Więc Moskwa działa tak, by opinia była pozytywna. Stąd zwiększanie napięcia i pośrednie straszenie wojną – co może odnieść dobry skutek w przypadku lewicowego rządu.

Czytaj też: Rosja coś szykuje. Zaniepokojeni Szwedzi wzmacniają Gotlandię

Co innego Polska. Tutaj taka metoda nie zadziała. W tym samym więc czasie, co na odcinku szwedzkim, ruszyło „usuwanie” przeszkód na drodze do Nord Stream 2, ale innymi środkami. Uwagę zwraca, że sprawę EuRoPol Gazu, tak przedstawioną, by zdyskredytować obecne kierownictwo PGNiG, groźnego i skutecznego przeciwnika Gazpromu, rozdmuchano właśnie teraz – kilka dni po ruchach rosyjskich w Szwecji. Kto i dlaczego w polskich mediach i wśród polskich polityków daje się wykorzystywać jako „pas transmisyjny”? To już inna historia. Jedno jest pewne: wszelkie osłabienie PGNiG będzie korzystne dla Gazpromu, który na polskim odcinku ponosił ostatnio same porażki (m.in. zapowiedź uniezależnienia się od rosyjskiego gazu, uruchomienie Gazoportu im. Lecha Kaczyńskiego, decyzja UOKiK ws. Nord Stream 2).

Więcej w tekście: Ograliśmy Rosjan na gazie. 200 mln dol. zostało w Polsce

Dzień po uderzeniu w PGNiG, 22 września rosyjski wywiad (SWR) dostał nowego szefa. Siergiej Naryszkin to absolutnie lojalny wykonawca poleceń Władimira Putina. Z punktu widzenia mafii rządzącej dziś Rosją pewniejszy człowiek niż Michaił Fradkow. Należy się spodziewać jeszcze większego wykorzystania SWR w działaniach na rzecz interesów Gazpromu. Tym bardziej, że sam Naryszkin swego czasu był mocno związany z sektorem energetycznym. Należy też oczekiwać kolejnych uderzeń w ludzi i podmioty w Polsce będące przeszkodą dla Gazpromu. Wywiad rosyjski sięgnie tu po całą gamę narzędzi, choćby wykorzystując partykularne interesy mediów i polityków, którzy mogą nawet nie zdawać sobie sprawy, że ich lokalne intrygi mogą służyć największemu wrogowi Polski.