– To była naprawdę bardzo zaawansowana akcja, która ewidentnie miała swoje korzenie także w Polsce i była wspierana przez to, co się nazywa opozycją – podkreślił minister obrony narodowej, mówiąc na antenie Telewizji Republika o próbach odebrania Polsce organizacji szczytu NATO.

Minister Macierewicz był gościem Katarzyny Gójskiej-Hejke w programie „W punkt” w TV Republika. Mówił tam m.in., że odkąd objął urząd szefa MON i tym samym obowiązek kierowania przygotowaniami do szczytu NATO w Warszawie, trwała długofalowa, międzynarodowa akcja, która zmierzała do tego, aby odebrać Polsce organizację wydarzenia.

Najpierw chodziło o to, aby uniemożliwić przyjazd prezydentowi Obamie. Sprawić, żeby albo nie przyjechał, albo przyjechał tylko na chwilę i wyjechał, powiedziawszy jakieś kilka cierpkich słów

– mówił Antoni Macierewicz.

Były całe artykuły gazetowe (…) one ukazywały się także w głównych periodykach opiniotwórczych w Waszyngtonie i w Brukseli czy Paryżu oraz w Berlinie. To była skoordynowana akcja polityczno-propagandowa, mająca doprowadzić do tego, żeby prezydent Stanów Zjednoczonych dał znać, że sobie nie życzy, by ten szczyt był w Polsce

– dodawał szef resortu obrony.

Jak zaznaczał, „później była próba jeszcze niebezpieczniejsza”.

Próba doprowadzenia do tego, żeby przenieść siedzibę szczytu. Niech już będzie z Polską, ale niech się odbędzie na przykład w którymś z państw bałtyckich – nawet wskazywano, w którym. Później, kiedy to państwo zaprotestowało przeciwko jakiemukolwiek wiązaniu go z taką inicjatywą, żeby szczyt odbył się w Brukseli

– podkreślał.

To było naprawdę bardzo, bardzo zaawansowane, włącznie z łączeniem z tą inicjatywą konkretnych nazwisk, centrum organizacyjnego NATO. To była naprawdę bardzo zaawansowana akcja, która ewidentnie miała swoje korzenie także w Polsce i była wspierana przez to, co się nazywa opozycją. Nie wiem, czy to jest właściwa nazwa w wypadku tych partii, bo to są po prostu ludzie, którzy prowadzili przez lata politykę appeasementu wobec Rosji, albo wprost – prorosyjską, a po odsunięciu od władzy działają wprost w kierunku zmierzającym do zakwestionowania interesów Polski, a przy tym posługują się kłamstwem, fałszem, wprowadzają w błąd opinię publiczną. Klasycznym przykładem było to rozpowszechnianie informacji, że to my sobie wymyśliliśmy, żeby wysłać polskich żołnierzy na Bliski Wschód, a to było przecież zobowiązanie, które oni podjęli w nieporównywanie większym wymiarze

– przypomniał Antoni Macierewicz.
 
Minister obrony narodowej dodał, że „mamy tutaj do czynienia z takimi działaniami, po których można się rzeczywiście, niestety, spodziewać jeszcze różnych rzeczy”.