„Kilka dni temu odeszła za Tęczowy Most nasza kochana Sabina. Była ostatnią niedźwiedzicą w Warszawskim ZOO, a także żyła najdłużej z trójki, która trafiła do Warszawy ze szkoły cyrkowej w Julinku - Mała i Grześ odeszli już kilka lat temu” - poinformował stołeczny ogród zoologiczny.
Według szacunków warszawskiego zoo miała skończone 40 lat. "Wraz z Sabiną kończy się pewna era. Była z nami od 2007 roku, przeżyliśmy razem wiele zabawnych i ciekawych chwil, bywały też cięższe momenty. Udało nam się zbudować z nią silną więź, ufała nam i lubiliśmy się nawzajem" - napisali opiekunowie zwierzęcia.
O zwierzęciu zrobiło się głośno, gdy w 2020 roku pijany mężczyzna zaatakował przebywające na zewnętrznym wybiegu Sabinę i Małą. Wtedy ogród podjął decyzję o przeniesieniu niedźwiedzic do wewnątrz ogrodu.
"Była niedźwiedziem niezwykłym. Za młodu bywała nieobliczalna i szalona, z czasem stała się bardziej stateczna i dystyngowana, choć nigdy nie straciła swojego temperamentu. Lubiła jeść owoce, tarzać się w pomarańczach, spać w słomie i niszczyć co się da"
- czytamy w mediach społecznościowych.