Poznańscy policjanci, a także jedno z biur detektywistycznych, nadal szukają zaginionej 26-letniej Ewy Tylman. Kobieta zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada około godz. 3.00. Wracała z jednego z klubów z kolegą z pracy, gdzie bawili się na imprezie integracyjnej razem z innymi współpracownikami. Ostatni raz widziana była na ulicy Mostowej. Ślad po kobiecie urywa się sto metrów od rzeki.
W poszukiwaniach poznanianki uczestniczyli we wtorek płetwonurkowie, bo wszystkie dotychczasowe tropy prowadzą właśnie nad Wartę.

fot. wielkopolska.policja.gov.pl
Jak podaje RMF FM, kluczowe dla rozwiązania zaginięcia Ewy Tylman wydaje się ustalenie, co stało się na odcinku około sześciu kilometrów w okolicy mostu św. Rocha w Poznaniu. Na nagraniach z monitoringu, które przeglądali śledczy, zaginionej nie widać przez osiem minut. Kamery zarejestrowały moment, kiedy kobieta idzie w towarzystwie kolegi z pracy i moment, kiedy mężczyzna idzie już sam. Nadal nie wiadomo, co się wydarzyło w tym czasie, a kolega twierdzi, że nic nie pamięta, bo był tak pijany.

fot. wielkopolska.policja.gov.pl
Zaginięcie poznanianki TVN24 porównuje do sprawy Iwony Wieczorek. 17 lipca 2010 roku 19-latka bawiła się ze znajomymi w sopockim klubie. Po wyjściu z imprezy odłączyła się od grupy. Dzwoniła jeszcze do koleżanki, a później jej telefon rozładował się.
Ostatni raz kamery monitoringu zarejestrowały dziewczynę o godzinie 4:12. Wiadomo, że szła alejką wzdłuż plaży, w kierunku swojego domu. Mijała wejście nr 63 na plażę w Jelitkowie. Tam trop się urywa.
Po ponad pięciu latach nadal nie wiadomo, co stało się z Iwoną Wieczorek.