Rzecznik prasowy KSP potwierdził, że przyczyną podjęcia interwencji przez funkcjonariuszy była informacja przekazana policjantom, z której wynikało, że „Szydłobus” jeździ przeładowany i podróżuje nim zbyt wiele osób.
Okazuje się jednak, że zgłoszenia nie otrzymali stołeczni policjanci.
Ponadto rzecznik warszawskiej policji zwraca uwagę na pewne nieścisłości w medialnych komunikatach dotyczących całej sprawy. Chodzi o to, że autokar nie był zatrzymywany w ruchu. Funkcjonariusze po otrzymaniu zgłoszenia z Krakowa, musieli je zweryfikować.Do policji w Krakowie zadzwonił mężczyzna. Przekazał informację, że autokar wykorzystywany przez sztab Prawa i Sprawiedliwości jeździ przeładowany. Z Krakowa przekazano zgłoszenie do Warszawy – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl Mariusz Mrozek ze stołecznej policji.
Autokar nie był zatrzymany w ruchu . Policja musiała zweryfikować doniesienie. Autokar stał wówczas zaparkowany. Funkcjonariusze porozmawiali z kierowcą, który zapewnił, że autokarem nie podróżuje grupa osób przekraczająca ustalone normy. Na tym interwencja się skończyła. W pojeździe nie było wówczas żadnych polityków. Zgłoszenie zaklasyfikowano jako niepotwierdzone – wyjaśnia rzecznik stołecznej policji.