– Jestem przekonany na poziomie 99 proc., że taki pociąg istnieje – powiedział Generalny Konserwator Zabytków Piotr Żuchowski w czasie piątkowej konferencji.
Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego potwierdził, że widział zdjęcie georadarowe pociągu, który ma długość ponad stu metrów i „jest pancerny, a to oznacza, że mogą tam znajdować się bardzo cenne rzeczy”. Ujawnił też, że źródłowa informacja o miejscu ukrycia pociągu ma pochodzić od osoby, która brała udział w jego schowaniu w czasie wojny i wiadomość tę przekazała na łożu śmierci.
– mówił wiceminister i podkreślał, że o zawartości znaleziska „możemy mówić dopiero wtedy, jak je dotkniemy”.Rzecz jest absolutnie bezprecedensowa, również co do materii znaleziska. (…) Wyjątkowe jest też to, w jaki sposób pociąg jest zabezpieczony. Wielką tajemnicą jest też jego zawartość
Może się jednak okazać, że i owszem – dotkniemy, ale na dotykaniu się skończy, bo o złoto, o ile rzeczywiście tam jest, mogą upomnieć się inni. Na przykład Rosja – o czym poinformowano na stronie Radia Sputnik.
Czytamy tam, że jeśli rzeczywiście mowa o składzie, który przewoził złoto i inne kosztowności z Wrocławia do Wałbrzycha, a następnie zniknął, to prawa do jego zawartości należą się krajom członkowskim antyhitlerowskiej koalicji. Tak uważa rosyjski prawnik Michaił Joffe.
– uważa cytowany przez Sputnik Joffe i na tym nie kończy.Bez wątpienia mienie musi zostać opisane i udostępnione krajom uczestniczącym w antyhitlerowskiej koalicji
– dodaje prawnik.Przedstawiciele Rosji niewątpliwie powinni brać udział w ustalaniu ładunku, który zostanie odkryty, jeżeli pociąg ten zostanie wyciągnięty. W tym przypadku Polska jest zobowiązana do zaangażowania międzynarodowych ekspertów, aby była jasność, o jakim ładunku, trofeum wojskowym jest mowa. I jeżeli to mienie zostało wywiezione z terytorium, w tym m.in. ZSRR, to dany ładunek zgodnie z prawem międzynarodowym musi zostać przekazany stronie rosyjskiej
Tymczasem ABW sprawą „złotego pociągu” nie zainteresowała się w ogóle. Na pytanie portalu niezalezna.pl, czy Agencja objęła działania samorządu Wałbrzycha osłoną kontrwywiadowczą, otrzymaliśmy zaskakującą odpowiedź.
– oświadczył nam rzecznik prasowy ABW Maciej Karczyński.Uprzejmie informuję, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego po zapoznaniu się z pismem od starosty wałbrzyskiego udzieliła odpowiedzi, w której wskazała, że sprawa nie leży w naszych kompetencjach
I wyjaśnił, że „wykraczanie poza obowiązujące Agencję normy prawne naruszałoby zasadę legalizmu, o której mowa w art. 7 Konstytucji RP”. Co zatem uczyniła ABW? Jak dodał Karczyński – poinformowała o sprawie policję...
CZYTAJ WIĘCEJ: Już wiadomo, gdzie jest „złoty pociąg”