O Jekatierinie Tichonowej pisaliśmy wcześniej. WIĘCEJ TUTAJ Dziś o jej mężu.
Tichonowa to szefowa kompanii Innopraktika - mającej nadzorować obecne plany rozbudowania Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MGU). Na forum biznesowym w Davos została zauważona w towarzystwie Kiriłła Szamałowa, powszechnie nazywanego „zięciem Putina”.
Szamałow i Tichonowa pobrali się w 2013 r. Informacje te potwierdza agencja Bloomberg. Na koncie „zięcia Putina”, który niedawno zrezygnował z fotela wiceprezydenta koncernu naftowego Sibur, jest odłożone 2 mld dol.
Ojciec Szamałowa, Nikołaj, jest współzałożycielem banku „Rossija”. Wraz z Władimirem Putinem założył firmę „Oziero”. Było to w latach 90-tych. 22-letni wówczas Kiriłł objął stanowisko eksperta rządu rosyjskiego ds. współpracy wojskowo-technicznej z Zachodem, później ds. zarządzania majątkiem państwowym i prywatyzacją. Mając 26 lat, Szamałow został wiceprezydentem Sibura, obecnie posiada 5 proc. akcji koncernu, które odkupił od Giennadija Timczenko.

twitter.com/annaStorc/ - Kiriłł Szamałow
Skąd Szamałow miał fundusze na zakup akcji? „Dorobił się na zarządzaniu majątkiem rosyjskiego wicepremiera Igora Szuwałowa i jego żony Olgi, ulokowanego m.in. na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych” – pisze kresy24.pl.
Po związaniu się Szamałowa z córką Władimira Putina - Jekatieriną Tichonową - interesy zaczęły iść jeszcze lepiej. „IT Service” – firma Kiriłła Szamałowa - nie mogła narzekać na brak zamówień. Było ich zatrzęsienie, zwłaszcza tych... państwowych. Samo ministerstwo spraw wewnętrznych kupiło u niego 30 tys. komputerów. Przez pół roku przedsiębiorstwo „zięcia Putina” zarobiło 1,5 mld dol. – szacują eksperci.
Teść postawił przed nim jednak bardzo poważne zadanie. Jako specjalista od finansów ma teraz pomóc przywódcom Rosji uniknąć zachodnich sankcji.