"Złodzieje, złodzieje". Projekt rządowych pomysłów poszedł z dymem. Protest wspierały Kluby GP

"Złodzieje, złodzieje"; "Chcemy pracować, nie protestować" - skandowały setki osób protestujących przed bramą gliwickiej kopalni Sośnica-Makoszowy.

Klub Gazety Polskiej
"Złodzieje, złodzieje"; "Chcemy pracować, nie protestować" - skandowały setki osób protestujących przed bramą gliwickiej kopalni Sośnica-Makoszowy. Byli wśród nich mieszkańcy Gliwic, żony górników mogących stracić pracę, wspierani przez członków Klubów Gazety Polskiej. Był też Paweł Kukiz. - Dla tych ludzi praca jest wszystkim, być albo nie być - powiedział portalowi niezalezna.pl muzyk.

Zgodnie z rządowymi planami może dojść do likwidacji kilku kopalni. Informacja o tym oburzyła mieszkańców wielu miast Śląska. Także w Gliwicach. I dzisiaj rano przed bramą tamtejszej kopalni Sośnica-Makoszowy zebrał się ogromny tłum ludzi. Byli tam przede wszystkich krewni górników, którzy protestują pod ziemią. Wspierają ich również członkowie Klubów Gazety Polskiej: z Gliwic i Katowic Koszutka.

- Atmosfera jest bardzo napięta. Wśród protestujących czuć ogromne emocje - relacjonowała "na żywo" portalowi niezalezna.pl Marta Święcicka, szefowa Gliwickiego Klubu Gazety Polskiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, która również pojawiła się przed bramą kopalni.


fot. Gliwicki Klub Gazety Polskiej

Górnicy skandowali głównie hasła związana z żądaniem utrzymania stanowisk pracy. "Chcemy pracować, a nie protestować" lub "Ręce wyciągnięte po kopalnie obetniemy". Ale dali też wyraźnie do zrozumienia co myślą o rządzącej ekipie. "Złodzieje, złodzieje" - powtarzało się bardzo często. Podczas demonstracji spalony został projekt rządowych planów.


fot. Gliwicki Klub Gazety Polskiej

Wśród protestujących pojawił się także muzyk Paweł Kukiz, który w rozmowie z portalem niezalezna.pl nie ukrywał emocji.
- Bo jak pomyślę, że na kopalni Wujek zginęło 9 górników, by teraz do władzy doszli ludzie zbijający fortuny, a równocześnie doprowadzający kopalnie do bankructwa i grożący zwolnieniami górnikom, to mnie... - mówił wyraźnie zdenerwowany. - Wczoraj byłem w Knurowie, grałem koncert dla górników, a gdy zaproszono mnie tutaj, nie wahałem się ani chwili. Ja parę złotych mam i sobie poradzę, ale dla tych ludzi praca jest wszystkim. Być albo nie być.

Po godzinnym proteście przed bramą, jego uczestnicy przeszli na teren kopalni, aby wziąć udział w mszy świętej.

Jutro demonstracje będą kontynuowane.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

gb
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo