"Znak Polski Walczącej, będący symbolem walki polskiego narodu z niemieckim agresorem i okupantem podczas II wojny światowej, stanowi dobro ogólnonarodowe i podlega ochronie należnej historycznej spuściźnie Rzeczypospolitej Polskiej" - można przeczytać w ustawie o ochronie znaku Polski Walczącej, która od dzisiaj obowiązuje. - "Otaczanie znaku Polski Walczącej czcią i szacunkiem jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej".
Gdy politycy Platformy Obywatelskiej zgłosili pomysł ustawy pojawiły się wątpliwości. Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa podkreślał wówczas, że "Kotwica" to "najświętszych znaków i symboli narodowych polskich" i powinna być dostępna dla wszystkich Polaków. Zastrzeżenia popierali politycy PiS.
- Nie mam wątpliwości, że chodzi o jedno; żeby pierwszego sierpnia policja miała pretekst do wyłapywania jakichś tam skinów, narodowców i innych kiboli, którzy będą mieli koszulki z kotwiczką - mówił poseł Jacek Świat w lipcu 2013 r.
A Tadeusz Filipkowski, rzecznik Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, w rozmowie z portalem niezalezna.pl, stwierdził, iż "jest to symbol ogólnonarodowy walki o wolność i jesteśmy przeciwni opatentowywania tego znaku. Chodzi nam o to, aby nie był on nadużywany. Robią to spółdzielnie typu merkantylno-handlowego, jest też nadużywany politycznie. Nam chodzi, aby był to znak walczących o wolność i niepodległość Polski".