Wszystko dlatego, że działacz od Grzegorza Brauna zorganizował happening przed domem Stefana Krajewskiego, gdzie wylał gnojowicę. Dlaczego łzy wydają mi się nieszczere jak te krokodyla, gdy zjada ofiarę? Ano dlatego, że widocznie ten incydent jest na rękę PSL. Jakoś tak się dziwnie składa, że gdy obozowi rządzącemu nie idzie, to zawsze wtedy pojawia się Braun, aby odciągnąć uwagę – np. gaśnicą. Podobnie tym razem – PSL dwoi się i troi, aby mówić o gnojówce zamiast o umowie z Mercosurem. Jest jeszcze jeden dowód na nieszczerość. Oto najbliższym współpracownikiem Stefana Krajewskiego jest Michał Zarzecki. Sprawuje on funkcję szefa gabinetu politycznego ministra rolnictwa. W 2020 r. wywalał słomę i gnój przed posesją Kazimierza Gwiazdowicza, posła PiS. Nawet nie wspominam o harcach przed domem Jarosława Kaczyńskiego z udziałem Michała Kołodziejczaka, do niedawna ministerialnego kolegi Krajewskiego. Od hipokryzji bolą już naprawdę wszystkie zęby.
Ludowcy jak krokodyle
Od piątku politycy PSL wylewają krokodyle łzy.