Tusk chce używać "tituszek" lub "załatwiać sprawy na ulicy". Gójska: Lider PO zamierza rozchwiać sytuację w Polsce

- Sympatycy jednej opcji politycznej słyszą ciągle deklaracje o tym, że w polskiej polityce dojdzie do jakichś przesileń siłowych. Słyszymy o tym, że gdy Donald Tusk będzie premierem, to przy pomocy jakichś "silnych ludzi" - w czasach Janukowycza tacy ludzie na Ukrainie nazywani byli "tituszkami" - przy pomocy "tituszek" będzie wyprowadzał urzędników kadencyjnych z konstytucyjnych urzędów Polsce, a jeżeli wyborów nie wygra to "trzeba będzie załatwić sprawy na ulicy" - powiedziała w TVP Info Katarzyna Gójska.

Manifestacja w Kórniku
Twitter

Podczas weekedowych spotkań z prezesem PiS, Jarosławem Kaczyńskim, w dwóch wielkopolskich miastach - Kórniku i Gnieznie - dochodziło do skandalicznych zachowań przeciwników partii rządzących. Jeden z manifestujących rzucał w jadącą limuzynę z szefem PiS, pojawiały się wulgarne okrzyki, groźby i wyzwiska pod adresem Kaczyńskiego i jego sympatyków, a inny uczestnik protestów ubolewał, że nie ma przy sobie broni.

O ocenę tych szokujących wydarzeń została zapytana dzisiaj w TVP Info Katarzyna Gójska, redaktor naczelna miesięcznika "Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo".

- Mamy do czynienia z ogromną agresją dlatego, że jedna strona sporu, określająca siebie mianem totalnej opozycji, używa agresji jako narzędzia działań politycznych i to największy problem w polityce. Polityka to ścieranie się, to czasem bardzo burzliwe dyskusje. My tu jednak nie mamy do czynienia z dyskusją, to jest agresja w czystej formie. Ta agresja w polskim życiu politycznym kilka razy się zmaterializowała, ludzie byli poniżani, bici, ale też mieliśmy przykład mordu politycznego - przypomniała.

- To jest tak, że ciągle sympatycy jednej opcji politycznej słyszą deklaracje o tym, że w polskiej polityce dojdzie do jakichś przesileń siłowych. Słyszymy o tym, że gdy Donald Tusk będzie premierem, to przy pomocy jakichś "silnych ludzi" - w czasach Janukowycza tacy ludzie na Ukrainie nazywani byli "tituszkami" - przy pomocy "tituszek" będzie wyprowadzał urzędników kadencyjnych z konstytucyjnych urzędów Polsce, a jeżeli wyborów nie wygra to "trzeba będzie załatwić sprawy na ulicy". Sympatycy tej opcji są cały czas zachęcani do agresji i przykład z góry do nich najwyraźniej przemawia, skoro Donald Tusk mówi, że "sam będzie wyprowadzał", "sam będzie stosował agresję, aprobował agresję, że jest zgodna z prawem, bo takim argumentem posługuje się Tusk, to trudno się dziwić, że w różnych miejscach w Polsce jacyś sympatycy totalnej opozycji tak się zachowują

- dodała Gójska.

Redaktor naczelna "Nowego Państwa" jest przekonana, że w nadchodzącym czasie będziemy mieli do czynienia z eskalacją agresji i na tym polegać będzie kampania wyborcza. 

- Tuskowi zależy, by w Polakach stworzyć silne poczucie zagrożenia. Z jednej strony mamy wojnę, z drugiej kryzys energetyczny i wszystkie inne zjawiska gospodarcze mu towarzyszące, a z innej - agresja w debacie publicznej, na ulicach, wyzwiska, zastraszenie. Do tego dąży lider opozycji - chce rozchwiać sytuację społeczną w Polsce, chce żeby Polacy przestali czuć się bezpiecznie

- oceniła.

 

 



Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

#polityka

md
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo