Rzeczywiście odbywała się [w Lozano] dwudniowa konferencja z Ukrainą, reprezentował nas wicepremier Gliński [...]. No ale to nie jest pierwszy moment, w którym rozmawiamy ze stroną ukraińską o zaangażowaniu polskiego biznesu i w ogóle polskiego państwa w odbudowę Ukrainy. Były podpisane nawet stosowne porozumienia i one akurat dotyczyły zupełnie innego regionu niż ten, który został wskazany w tej mapie
- wyjaśnił wiceszef MSZ w rozmowie z Katarzyną Gójską w TV Republika.
Jak rozumiem, na potrzeby konferencji strona ukraińska zaproponowała pewnego rodzaju swoje jakieś tam wyobrażenie, jak by to mogło wyglądać, ale raczej w duchu zachęcenia tych, którzy jeszcze nie są przekonani do zaangażowania się w ogóle we wsparcie Ukrainy [...] Polska akurat dość intensywnie współpracuje z regionem charkowskim, w którym mieliśmy swój konsulat
- dodał.
Dlaczego akurat Charków?
Region charkowski z wielu powodów jest ciekawy. Po pierwsze to jest duże miasto, jedno z największych miast na Ukrainie. Po drugie naprawdę doskonały uniwersytet, właśnie kształcący kadry techniczne znany na całej Ukrainie, ale znany także i na świecie. Wielu studentów z Azji, z innych dalekich krajów studiowało w Charkowie. Jest tam ulokowany przemysł, który jest zaawansowany technologicznie i ta współpraca polskiego przemysłu w tym zakresie już została nawiązana, zwłaszcza w okresie ewakuacji z tamtych rejonów/ Kolejnym argumentem jest tak jak mówię, nasza obecność dyplomatyczna, ale także pewnego rodzaju związki historyczne. Wielokrotnie polscy prezydenci, premierzy i ministrowie udawali się do Charkowa, bo w Charkowie mamy dość ważny punkt na mapie historycznej Polski. Oczywiście mówię o cmentarzu w Piatichatkach, mamy tutaj szczególne zobowiązania wobec zamordowanych oficerów w ramach tzw. zbrodni katyńskiej i wobec tego regionu
- powiedział Marcin Przydacz.