Wykluczeni z Platformy posłowie nie poddają się. Prawdopodobnie będą walczyć o swoje

Z nieoficjalnych informacji wynika, że wyrzuceni z Platformy Obywatelskiej posłowie Ireneusz Raś i Paweł Zalewski prawdopodobnie odwołają się od decyzji zarządu PO o wykluczeniu z partii. Dziś mają o tym mówić na konferencji prasowej.

Ireneusz Raś i Paweł Zalewski
Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL, via Wikimedia Commons; twitter.com/ZalewskiPawel

Na wtorek zaplanowane jest z kolei posiedzenie klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, w którym uczestniczyć ma także prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Raś i Zalewski - jak uzasadniał w piątek rzecznik Platformy Jan Grabiec - zostali usunięci "za działanie na szkodę Platformy, polegające na wielokrotnym kwestionowaniu decyzji władz partii". Wniosek o wykluczenie złożył - zgodnie ze statutem PO - jej przewodniczący Borys Budka. Obaj posłowie należą do najtwardszych krytyków kierownictwa Platformy; obaj sygnowali też słynny już "list 54" parlamentarzystów PO i KO, który znalazł się m.in. apel o zmiany w Platformie.

Paweł Zalewski przyznał, że rozważa złożenie odwołania od decyzji zarządu i dodał, że nad podobnym posunięciem zastanawia się Ireneusz Raś.

"Mamy bardzo mobilizujące nas głosy koleżanek i kolegów z Platformy i są one dla nas ważną wskazówką"

- podkreślił Zalewski. Zapowiedział, że swą ewentualną decyzję zakomunikuje w poniedziałek.

Z nieoficjalnych informacji dziennikarzy wynika, że obaj z Rasiem planują wspólną konferencję prasową w Krakowie i obaj najpewniej ogłoszą zamiar odwołania się od decyzji zarządu.

Zgodnie ze statutem Platformy, organem odwoławczym w tym przypadku jest Krajowy Sąd Koleżeński. Współtworzy go 16 osób (przedstawicieli struktur regionalnych PO), z których większość to lokalni działacze partii. Przewodniczącą tego gremium jest łódzka posłanka Agnieszka Hanajczyk, a jej zastępcą - były wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak. Z szerzej znanych osób w Krajowym Sądzie Koleżeńskim zasiadają też: posłanka z Katowic Ewa Kołodziej oraz były senator z Dolnego Śląska Wiesław Kilian.

List 54

Zdaniem sygnatariuszy "listu 54", z których zdecydowana większość negatywnie odebrała piątkową decyzję zarządu, Raś i Zalewski, jeśli złożą odwołanie, nie będą bez szans przed Sądem Koleżeńskim.

"Sąd to ciało niezależne, będzie obradować, badać sprawę, zobaczymy jak to oceni"

- powiedział jeden z posłów solidaryzujących się z wykluczonymi.

Wyrzucenie Rasia i Zalewskiego oraz "list 54" będą z pewnością przedmiotem dyskusji na wtorkowym, "wyjściowym" posiedzeniu klubu parlamentarnego KO, choć oficjalny temat obrad to planowana na wiosnę ofensywa Platformy i spotkania z wyborcami w całej Polsce. Trzaskowski ma natomiast opowiedzieć o najbliższych planach swego ruchu Wspólna Polska (m.in. sierpniowego Campusu Polska Przyszłości).

"Będziemy rozmawiać o współpracy z ruchem; to też jest kwestia pracy regionalnej i koordynacji"

- wyjaśnił wiceszef klubu KO Robert Kropiwnicki.

Wśród posłów opinie na temat "listu 54" oraz wykluczenia Rasia i Zalewskiego są podzielone, i często zależą od tego, do jakiego pokolenia należy wypowiadająca je osoba. Młodsi posłowie na ogół bronią obecnego kierownictwa partii na czele z Budką i Trzaskowskim; starszych dziwi i oburza piątkowa decyzja władz PO.

Napięta atmosfera w partii

Napięta atmosfera jest też w kilku regionach partii, bowiem "list 54" zmobilizował do działania partyjnych oponentów parlamentarzystów, którzy podpisali się pod apelem. Tak stało się w Krakowie, gdzie grupa około 50 działaczy w piśmie do władz krajowych zażądała usunięcia z PO Ireneusza Rasia. W Białymstoku z kolei ponad 240 tamtejszych działaczy napisała list krytykujący postawę szefa partii w województwie, Roberta Tyszkiewicza.

"To jest inicjatywa oddolna struktur, osób zawiedzionych działaniami przewodniczącego naszej partii w regionie. Jeśli przewodniczący Tyszkiewicz tak mocne stanowisko polityczne wygłasza na forum mediów, bo - nie oszukujmy się - to był list skierowany wyłącznie do mediów, powinien był go skonsultować z ciałami statutowymi PO w województwie - z zarządem, z radą, a nie zrobił tego"

- powiedział poseł Krzysztof Truskolaski.

Jak dodał, podlascy działacze nie zgadzają się z treścią "listu 54". "Sprawy wewnętrzne partii powinniśmy załatwiać wewnątrz partii, a nie wynosić do mediów" - zaznaczył Truskolaski, zastrzegając że nie był autorem inicjatywy, chociaż swój podpis pod nią także złożył.

To osłabi PO

Poseł rozumie również decyzję władz o wykluczeniu Zalewskiego i Rasia. "Uważam, że osoby, które na zewnątrz, a nie wewnątrz krytykują przewodniczącego i Zarząd Krajowy, powinny ponieść konsekwencje i nie mówię tutaj tylko o tych dwóch posłach" - podkreślił Truskolaski.

Krytycznie na temat "listu 54" wypowiedział się też na łamach biuletynu warszawskiej Platformy sekretarz jej struktur miejskich (i szef klubu KO w Radzie Warszawy) Jarosław Szostakowski.

"W moim przekonaniu ta inicjatywa osłabia Platformę i pogłębia istniejące w niej podziały. Smutne, że tego nie rozumieją posłanki Joanna Fabisiak, i Joanna Kluzik-Rostkowska, i senator Aleksander Pociej

– członkowie warszawskich kół PO, którzy podpisali się pod listem" - napisał Szostakowski.

"Pandemia w sytuacji nieudolnych i szkodliwych rządów PiS, niszczenie niezależnych mediów, dyskryminowane niepisowskich samorządów i organizacji pozarządowych powodują, że czasy są naprawdę trudne. Dlatego trzeba skoncentrować się na tym, co wzmacnia naszą partię, a nie ją osłabia" - dodał stołeczny radny.

Wielu posłów i działaczy PO stanęło jednak murem za wykluczonymi kolegami. Posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska, inicjatorka "listu 54" i rzeczniczka sygnatariuszy powiedziała w piątek, że decyzja o wykluczeniu Rasia i Zalewskiego jest nie do zaakceptowania i powinna zostać "wycofana".

Publicznie wsparcia wyrzuconym udzielili też m.in. szef senackiego klubu KO Marcin Bosacki, europoseł Andrzej Halicki oraz posłowie: Bogusław Sonik, Jerzy Hardie-Douglas i Bartłomiej Sienkiewicz.

W Platformie można też usłyszeć, że "list 54" oraz "kontrlisty", które się po nim pojawiły, to element rywalizacji wewnętrznej przez jesiennymi wyborami nowych władz partii (oprócz przewodniczącego, który został wybrany w styczniu zeszłego roku). Późną jesienią działacze Platformy będą wybierać m.in. nowe władze regionalne i lokalne. Wśród sygnatariuszy "listu 54" jest trzech obecnych szefów regionów - oprócz Roberta Tyszkiewicza, także europoseł Jarosław Duda (Dolny Śląsk) i poseł Sławomir Neumann (Pomorze). List sygnował ponadto były lider PO Grzegorz Schetyna.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

#polityka #Polska

mg
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo