Skandal w Grecji: niemieckie organizacje pomagały przemycać imigrantów do Europy!

Greckie władze podejrzewają cztery niemieckie organizacje pozarządowe o to, że te współpracują z tureckimi przemytnikami ludzi, aby odstawiać na wyspy nielegalnych imigrantów. Miały pomagać im w omijaniu patroli greckiej straży przybrzeżnej. 

zdjęcie ilustracyjne
fot. Irish Defence Forces - https://www.flickr.com/photos/dfmagazine/18898637736/, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=41045858

Wielu nielegalnych imigrantów, którzy przybyli do Turcji, próbuje następnie dostać się do Grecji – i tym samym Unii Europejskiej – drogą morską przez wschodnie Morze Śródziemne. Władze Grecji zmagające się od dawna z kryzysem migracyjnym robią wszystko, co w ich mocy, aby im w tym przeszkodzić. 

Jak ujawnił grecki portal Proto Thema - cztery proimigranckie niemieckie organizacje pozarządowe (NGO) – Mare Liberum, Sea Watch, FFM i Josoor International Solidarity – stały się obiektem intensywnego śledztwa greckiej policji. Należące do nich statki operują w rejonie greckiej wyspy Lesbos, jednego z najpopularniejszych portów wejścia dla nielegalnej imigracji, od początku kryzysu uchodźczego w 2015 roku. Oficjalnie ich celem jest ratowanie imigrantów, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie podczas morskiej przeprawy. Jednak zarówno Grecja, jak i Włochy oskarżają te i podobne organizacje o bycie „taksówkami”, które współpracują z przemytnikami ludzi i podejmują imigrantów we wcześniej umówionych miejscach, kłamiąc, że byli oni ofiarami morskiej katastrofy. 

Grecy zarzucają tym niemieckim NGOsom, że te szpiegują ich straż przybrzeżną, służby graniczne czy też unijną agencję Frontex. Mają m.in. podsłuchiwać i nagrywać ich rozmowy radiowe. Następnie te informacje są przekazywane tureckim przemytnikom ludzi, aby mogli łatwiej omijać greckie patrole. Aktywiści mają również pomagać statkom i pontonom wiozącym nielegalnych imigrantów w omijaniu straży przybrzeżnej oraz pokazywać im najlepsze miejsca do dyskretnego lądowania w Grecji. 

Jak donoszą greckie media, śledztwo w tej sprawie trwa już od miesięcy. Greckim służbom udało się już na przykład odnaleźć na statku należącym do Mare Liberum komplet map, na których zaznaczono miejsca na tureckim wybrzeżu, z których imigranci wyruszają w drogę i w których lądują na Lesbos.

Służby miały również wysłać tajnych agentów do Turcji. Tam, udając nielegalnych imigrantów, weszli oni w kontakt z przedstawicielami NGOsów, aby poznać od środka metody ich działania. Dzięki temu udało się im odkryć, że co najmniej dwie kobiety pracujące dla tych NGOsów miały bezpośredni kontakt z przemytnikami ludzi. 

Śledztwo greckich służb już pod koniec września pozwoliło na postawienie zarzutów 35 pracownikom NGOsów. Oskarżono ich o to, że od połowy zeszłego roku pomogli w co najmniej 32 nielegalnych przekroczeniach greckiej granicy. Dzięki temu do Grecji dostało się aż 3 tysiące nowych nielegalnych imigrantów. Niewykluczone, że dalsze śledztwo przyniesie kolejne zarzuty.

Grekom zależy też bardzo na poznaniu finansów tych organizacji. Szczególnie chcą się dowiedzieć tego, czy są one finansowane przez tureckich przemytników. To jednak nie jest łatwe ponieważ operują one wprawdzie w Grecji ale są zarejestrowane w Niemczech. Grecka policja finansowa i tamtejsza organizacja rządowa walcząca z korupcją mają więc wkrótce poprosić o pomoc w tym śledztwie Niemców. Sami Niemcy też podejrzewają, że ich NGOsy to marionetki przemytników ludzi. Współpracująca z niemieckimi służbami organizacja GASIM, która zajmuje się monitorowaniem nielegalnej migracji, napisała o tym niedawno otwarcie w swoim raporcie. 



 

 

Źródło: Proto Thema, Breitbart

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo