Od kilku miesięcy Piotr Nisztor na łamach „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” publikuje artykuły dotyczące wątpliwości wokół funkcjonowania Polskiego Związku Piłki Nożnej, kierowanego przez Zbigniewa Bońka, byłego piłkarza Widzewa Łódź i Juventusu Turyn. 27 sierpnia 2020 r. sędzia Rafał Wagner z I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie podjął decyzję o nałożeniu na dziennikarza rocznego zakazu publikowania treści dotyczących Bońka. Nakazał mu również usunięcie tych już opublikowanych na portalu YouTube oraz Twitter. 

Taki wniosek złożył do sądu prawnik reprezentujący prezesa PZPN. Za każdy przypadek stwierdzonego naruszenia Nisztor ma zapłacić Bońkowi 5 tys. zł. 

„To skrajny przykład złamania fundamentalnych zasad demokracji, poważnie ograniczający wolność słowa" - napisał w oświadczeniu do mediów Piotr Nisztor. Podkreślił również, że reprezentująca go kancelaria mecenasa Macieja Zaborowskiego przygotowuje odwołanie od postanowienia wydanego przez sędziego Wagnera.

Nisztor wskazywał wcześniej, że ani PZPN, ani Boniek nie odpowiadają na przesyłane przez niego pytania w związku z przygotowywanymi publikacjami. Szef związku odpowiedział tylko raz, próbując ośmieszyć te dotyczące jego znajomości z Andrzejem Placzyńskim, prezesem spółki Lagardere Sport Poland (wcześniej SportFive), która od lat zarabia miliony dzięki współpracy z PZPN. Potem Boniek opublikował na swoim koncie na Twitterze wpis, który wskazywał, że zamierza wystąpić przeciwko Nisztorowi do sądu. 

Dziennikarz w swoich artykułach ujawnił wątpliwości wokół finansów PZPN, który dysponuje budżetem opiewającym na ponad 300 mln zł. Część z tych pieniędzy pochodzi z budżetu państwa. Z kolei głównym sponsorem reprezentacji jest od kilku lat strategiczna spółka kontrolowana przez Skarb Państwa. Nisztor opisywał m.in. kulisy współpracy PZPN z firmą Placzyńskiego, który w latach 80. był pracownikiem Departamentu I MSW (wywiadu PRL). W dostępnym dziś w sprzedaży najnowszym tygodniku „Gazeta Polska” ujawnił, że bezpośrednio rozpracowywał on papieża Jana Pawła II. Dokumenty na ten temat znajdują się w archiwum IPN w teczce Placzyńskiego z lat 1987-1989, gdy pracował on pod przykryciem w Wiedniu. Oficjalnie był tam wicedyrektorem Instytutu Polskiego. Dziennikarz "GP" opisywał też kulisy umorzonego śledztwa związanego z przelewem 1,1 mln euro na szwajcarskie konto wskazane przez Bońka. Oprócz tego zapowiadał, że ujawni zawartość materiałów dotyczących kierownictwa PZPN jakie znajdują się w archiwum IPN.