Były minister Sławomir N., były dowódca jednostki "Grom" Dariusz Z. i biznesman Jacek P. zostali wczoraj zatrzymani w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i praniem brudnych pieniędzy. Śledztwo prowadzone jest równolegle przez CBA i Prokuraturę Okręgową w Warszawie a także Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną w Kijowie oraz Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy.

Dziś warszawska prokuratura postawiła całej trójce zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy oraz przyjmowania korzyści majątkowych. Podjęto też decyzję o skierowaniu wniosków o ich aresztowanie.

W "Dziennikarskim Pokerze" w Telewizji Republika gościem redaktora Tomasza Sakiewicza był Piotr Nisztor - dziennikarz śledczy "Gazety Polskiej". Przypomniał on, że Sławomir N. znalazł się też na słynnych "taśmach u Sowy", były też inne afery z politykiem PO w ważnych rolach. 

- Andrzej Parafianowicz na taśmach doradzał Sławomirowi N., co ma zrobić z kontrolą skarbową, jaka spotkała żonę N. Tam padały słowa o stracie, na której "jedzie" żona polityka PO. Ta sprawa wzbudziła bardzo wiele wątpliwości, sprawa była przedmiotem śledztwa prokuratorskiego i została umorzona. Była też słynna afera zegarkowa i nawet afera hazardowa, która kosztowała go stanowisko sekretarza stanu w Kancelarii Premiera, to był początek jego wzlotów i upadków. Upadki zamieniały się we wzloty dzięki Donaldowi Tuskowi, ojcu chrzestnemu kariery Sławomira N. 

- przypomniał Nisztor. 

Jakim ministrem był Sławomir N.? Tu Piotr Nisztor również postanowił przypomnieć pewien fakt.

- Miał zbawić polską infrastrukturę, doprowadzić do tego, aby ta infrastruktura była nowoczesna. A to, co zostało, to wątpliwy zakup Pendolino. Cena i okoliczności stałego kontraktu budzą poważne wątpliwości

- powiedział. 

Gość redaktora Sakiewicza przypomniał, że Sławomir N. od lat znajdował się w kręgu zainteresowania organów ścigania. 

- Sławomir N. od dłuższego czasu znajdował się na celowniku organów ścigania, ale za rządów PO-PSL nie przekładało się to na materiał dowodowy. N. był pewnego rodzaju "kasjerem" pewnego układu, zaufanym w kręgu Donalda Tuska. Gdyby N. dziś "pękł", to Tusk miałby duży problem

- zaznaczył Piotr Nisztor.