Poseł był gościem red. Michała Rachonia w programie Minęła 20. Dziennikarz przypomniał o wczorajszym podpisaniu przez Andrzeja Dudę Karty Rodziny i tym, że prezydent odniósł się do wypowiadanych wielokrotnie przez jego konkurentów w trwających wyborach prezydenckich postulatów związanych ze zrównaniem statusu prawnego małżeństwa ze związkami osób tej samej płci.

- Wybory prezydenckie decydują o tym, jakie ustawy będą lub nie będą podpisywane w Polsce przez następne pięć lat. Sprawy rodziny, to zagadnienia podstawowe zwłaszcza, w tych sprawach istnieje w Polsce coraz głośniejszy spór

- zauważył M. Rachoń i dodał, że podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę kartę deklarującej obronę rodziny, wywołało wściekłość środowisk LGBT.

 

- Jak wynika z przeprowadzonych w grudniu 2019 roku, przez pracownię Ibris dla Rzeczpospolitej badań, ponad 50 proc. Polaków jest przeciwna związkom partnerskim osób tej samej płci. Jeszcze więcej, bo 64 proc. Polaków jest przeciwko zrównaniu małżeństwa ze związkami osób homoseksualnych. A 73 proc. Polaków sprzeciwia się adopcji dzieci, przez takie pary. To dlatego, choć wcześniej chętnie wypowiadał się na ten temat, dzisiaj Rafał Trzaskowski zagadnienia unika jak ognia

- przypomniał redaktor Rachoń. Następnie zapytał jednego z gości programu – posła PiS Tomasza Rzymkowskiego o to, dlaczego kandydat PO mimo wcześniejszych deklaracji wspierających środowiska LGBT, przestał o tym mówić w kampanii prezydenckiej.

- W tej chwili Rafał Trzaskowski unika odpowiedzi na pytania dotyczące związków partnerskich. Lewica w tym względzie jest uczciwa. Mówi, że chcemy te wszystkie nowinki które są na Zachodzie, wprowadzić. Chcemy zniszczyć dotychczasowy ład moralny i społeczny. Chcemy zniszczyć instytucję rodziny. Zastąpić ją nie wiadomo czym do końca. Natomiast Rafał Trzaskowski w tej materii jest moim zdaniem o wiele poważniejszym zagrożeniem, bo on oszukuje po prostu, tak jak cała Platforma Obywatelska, swoich wyborców, mamiąc ich iż „no my tutaj tylko tak delikatniej”, i to jeszcze się zastanowimy. Zaczniemy najpierw od związków partnerskich. Potem dziedziczenie, potem kwestie medyczne. Potem wspólne rozliczanie się z podatków, a potem stwierdzimy, że związek partnerskie jest de facto tym samym co małżeństwo, to zrównamy to z małżeństwem…

- wyliczał Rzymkowski. – Ale cel jest prosty - zniszczyć instytucję rodziny – streścił.