"Odpowiedzialność za słowo lub jej brak". Katarzyna Gójska o przypadku prof. Simona

Jeśli prof. Krzysztof Simon ma podstawy, by krzyczeć na cały kraj, że zabraknie sprzętu i ludzie będą umiera, to niech je pokaże, a jeśli tego typu wypowiedzi są efektem jego osobistych emocji, to niech weźmie się w garść, bo uprawianie propagandy politycznej bo płaszczykiem badań naukowych jest działaniem głęboko nieetycznym - pisze red. Katarzyna Gójska, redaktor naczelna "Nowego Państwa" i wiceszefowa "Gazety Polskiej".

YouTube/Radio TOK FM

Prof. Krzysztof Simon z Wrocławia udzielił "Rzeczpospolitej" wywiadu, w którym ogłosił m.in., iż w Polsce nie starczy sprzętu i lekarze będą stawali przed dylematem, kogo podłączyć pod respirator, a kogo uznać za nierokującego i - mówiąc kolokwialnie - zostawić.

Medyk wspomniał również, że w Polsce jest wolność i wobec tego, wypowiadając się, może z niej korzystać. Rozmowa z "Rzeczpospolitą" jest najlepszym dowodem na, że prawo to profesor wykorzystuje. Ale zdaje się, iż zapomniał on o związanym z nim obowiązkiem - szczególnie gdy w debacie publicznej głos zabiera lekarz: o odpowiedzialności i uczciwości.

Pan profesor nie ukrywa swoich poglądów politycznych i trudno nie odnieść wrażenia, iż głoszone przez niego apokaliptyczne wizje umierających pacjentów oczekujących na sprzęt medyczny mają swe źródła przede wszystkim w nich, a nie w wynikach analiz i badań. Bo gdyby było inaczej, profesor Simon przedstawiłby opinii publicznej twarde dane, wyliczenia, pokazał podstawy, na których je oparł i opisał zastosowane kryteria. Dokładnie tak, jak czyni to dziś bardzo wielu naukowców na świecie - niestety nie wspomniany profesor z Wrocławia. A tego wymaga uczciwość, to się nazywa odpowiedzialność za słowo. Jeśli pan profesor Simon uznał, iż powinien powiedzieć Polakom, iż będą umierać, bo nie ma w kraju sprzętu, to tym bardziej winny jest im ukazanie rzetelnych podstaw tej opinii. Tak robią to na przykład naukowcy z amerykańskiego The Institute for Health Metrics and Evaluation (części University of Washington) czy zespołu profesora Neila Fergusona z Imperial College w Londynie.

Sęk w tym, że wspomniany IHME pokazuje jak na dłoni, jak dochodzi do swoich wniosków - wskazujących jasno, iż w Polsce nie zabraknie ani miejsc w szpitalach, ani respiratorów - a od profesora Simona dowiadujemy się przede wszystkim, iż nie lubi on dziś rządzących. I może sobie nie lubić - jego święte prawo, ale nie ma prawa bezpodstawnie wywoływać lęku o życie wśród i tak pełnych niepokoju Polaków. Jeśli ma podstawy, by krzyczeć na cały kraj, że zabraknie sprzętu i ludzie będą umierać, to niech je pokaże, a jeśli tego typu wypowiedzi są efektem jego osobistych emocji, to niech weźmie się w garść, bo uprawianie propagandy politycznej pod płaszczykiem badań naukowych jest działaniem głęboko nieetycznym.

 


Źródło: niezalezna.pl

Katarzyna Gójska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo