Na początku swojej konferencji Sebastian Kaleta powitał "mieszkańców Pucka", czyli osoby związane z antyrządowymi i antyprezydenckimi manifestacjami, które dziś przed warszawskim ratuszem pojawiły się z mikrofonami.

- Autor "Soku z buraka" zarabia w ostatnich czasach krocie z pieniędzy publicznych, pieniędzy podatników

- powiedział Kaleta.

- Również w warszawskim ratuszu znalazł swoje zatrudnienie autor "Soku z buraka", jednocześnie uzyskałem dokumenty z PKW z kampanii wyborczych z ubiegłego roku. Komitety, w których znajdowała się PO, zatrudniały autora "Soku z buraka" do obsługi mediów społecznościowych. Na mocy umowy z 30 kwietnia 2019 pan Mariusz Kozak-Zagozda miał zarobić 23 750 zł, 12 sierpnia podpisał kolejną umowę, z Koalicją Obywatelską, i to jest kwota 5000 zł i kolejna umowa jest z września - na 3000 zł

- wyliczał wiceminister sprawiedliwości.

Kaleta zwrócił uwagę, że po doniesieniach medialnych, że to Kozak-Zagozda jest autorem "Soku z buraka", walczący z hejtem prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski powinien zrezygnować ze współpracy z nim.

- Tak się nie stało. Bronił go publicznie, mówił, że jest wielkim specjalistą w zakresie mediów społecznościowych i jego zatrudnienie jest wartością dodaną dla miasta. Co robi komitet Koalicji Obywatelskiej po ujawnieniu tych informacji (o działalności w "Soku z Buraka" - red.)? Daje panu Kozak-Zagozdzie podwyżkę

- mówił Sebastian Kaleta.

- Zdecydowałem się w ramach interwencji poselskiej przeprowadzić kontrolę w warszawskim ratuszu, by sprawdzić jak wiele Mariusz Kozak-Zagozda zarobił od warszawiaków. "Sok z Buraka", który przekazuje obrzydliwe, hejtujące przeciwników politycznych informacje, jest portalem, który budzi największe obrzydzenie. Jednak jak się okazuje jego autor jest wysoko ceniony przez Platformę Obywatelską

- zaznaczył wiceszef resortu sprawiedliwości. Zapowiedział, że oczekuje od prezydenta Warszawy przedstawienia dokumentów dotyczących zatrudnienia Kozak-Zagozdy.