"Czarny Mercedes": kryminał w okupowanej Warszawie. RECENZJA

"Czarny Mercedes" w kinach / fot. mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

"Czarny Mercedes" to ciekawa i intelektualnie inspirująca próba filmowego wtargnięcia w czas niemieckiej okupacji w Polsce z perspektywy historii pisanej przez małe, a nie wielkie "H". Pozornie zwykła, wręcz banalna opowieść kryminalna jest ulokowana w tak sugestywnym i barwnym klimacie, że widz w sali kinowej niemal wyczuwa aromat ciasnych, zadymionych knajpek i zamglonych zaułków Warszawy lat 40. A całość dzieła broni się zarówno na poziomie artystycznym, jak i fabularnym, choć niestety potencjał mógł być wykorzystany bardziej skutecznie. 

Ale po kolei. W trakcie niemieckiej okupacji w Polsce dochodzi do brutalnego morderstwa na Anecie Landau (tutaj w ciekawej roli Maria Dębska), polskiej Żydówce, której złożoną historię poznajemy wraz z odkrywaniem kolejnych kart z talii scenariusza przygotowanego przez Janusza Majewskiego, będącego zresztą zarazem reżyserem filmu. Nie zdradzając zbyt wiele, bo fabuła skonstruowana jest na tyle misternie, że łatwo tutaj wyjąć kostkę domina, za sprawą której runie cały scenariuszowy dom, wątek kryminalny poprowadzony jest z gracją, a dramat polskiej historii jest tutaj zgrabnie wpleciony jako bardzo ponure tło. 

Z każdą kolejną minutą dowiadujemy się więcej, a fabularne węzły rozwiązywane są z gracją i finezją, bez ciosanych siekierą odpowiedzi i dróg na skróty. Momentami przynosi to zresztą oczywisty efekt uboczny, bo film momentami bywa nieco przeciągnięty, niemniej jednak te chwile wynagradzają widzom wizyty w kolejnych osobliwych miejscach okupowanej przez Niemców stolicy Polski. To jeden z walorów całej produkcji: dramat Żydów w getcie czy Polaków podczas kolejnych łapanek na ulicach koresponduje ze zwykłym, niemal arystokratycznym życiem części mieszkańców Warszawy, a także niemal krotochwilnych miejsc, gdzie królują wysublimowany alkohol i zapach drogich perfum. 

Dużym plusem "Czarnego Mercedesa" jest aktorska obsada, która nie dość, że z pierwszej półki, to jeszcze w bardzo wysokiej formie. Tak pierwszoplanowi Artur Żmijewski i Andrzej Zieliński, jak również przemykający w tle Andrzej Seweryn czy Bogusław Linda pokazują się z jak najlepszej strony, a uważni widzowie będą potrafili dostrzec (mała podpowiedź: rola kelnera w żydowskiej restauracji w getcie) pewnego redaktora "Polityki"... Gra aktorska jednak nie zdałaby się na nic, gdyby nie wspomniana wcześniej atmosfera, jaką udało się wytworzyć twórcom, a także, a może przede wszystkim zgrabnie opowiedziana historia kryminalna. 

Ta ostatnia ma końcowy, dość nieoczekiwany wist, który wywołuje sporo emocji. Szkoda, że nie było ich jeszcze więcej, a cała historia nie została poprowadzona na bardziej podkręconych obrotach, bo potencjał "Czarnego Mercedesa" był naprawdę duży. Majewskiemu i tak udało się z niego wycisnąć całkiem sporo, a film dołączy do coraz dłuższego szeregu dobrych polskich produkcji ostatnich miesięcy i lat. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl