W debacie radiowej dotyczącej zdrowia oprócz ministra zdrowia wzięli też udział przedstawiciele komitetów wyborczych PiS, Koalicji Obywatelskiej, PSL, Lewicy i Konfederacji.

Minister zdrowia pytany podczas debaty jak zatrzyma polskiego lekarza, by nie emigrował, powiedział:

"Powiedziałbym, by spojrzał, że to, co obiecujemy, co zrobimy jest realne, czy realizujemy obietnice i czy 6 proc. PKB w 2024 roku, czyli 160 mld zł wobec 100 mld zł obecnie jest realne (...) Przypomniałbym mu, że 6750 zł jako podstawowa pensja dla lekarzy pracujących w jednym miejscu, bez wynagrodzeń z dyżurów itd., to jest już realna kwota i że podnieśliśmy wynagrodzenia o 34 proc. i wprowadzamy rozwiązania informatyczne, które docelowo są już zaakceptowane przez lekarzy".

"To jest perspektywa dalszego wzrostu gospodarczego i nakładów na służbę zdrowia w związku z tym lepszy system dla szpitali, informatyzacja dla szpitali, która już idzie, której nie było do tej pory oraz poprawa warunków, wprowadzanie nowych zawodów typu asystent medyczny"

- dodał.

Minister podkreślił, że priorytetem rządu nie jest in vitro, tylko leczenie bezpłodności.

"Jeśli popatrzymy na zabieg in vitro, to jest on tylko końcowym elementem procedury. Wspieramy działania, które są nie tylko elementem, który ma zapewnić urodzenie dziecka przez sztuczne zapłodnienie, ale również działamy na zasadzie diagnostyki, terapii niepłodności(...) Jeżeli sytuacja w Polsce jest taka, że nie mamy uregulowanych procedur in vitro i dowiadujemy się o błędach przy in vitro, gdy matka nie jest biologiczną matką, to zaczynamy igrać z podstawowym elementem ludzkiego życia. Myślę, że w tej chwili mamy inne priorytety niż in vitro"

- powiedział minister.