Koty walczą z... rosyjskim cyrkiem! RECENZJA

"Sekretne życie zwierzaków domowych 2" już w kinach / fot. mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

Miłośników zwierząt wszelakich do obejrzenia tej animacji namawiać nie trzeba - w każdej scenie widać, że "Sekretne życie zwierzaków domowych" zostało stworzone przez osoby, dla których zabawa z czworonogami (i fascynacja ich charakterami) to naturalna, radosna codzienność. Ale i widzowie, którzy zwierząt nie posiadają będą dobrze się bawili - druga część popularnej bajki niesie bowiem ze sobą sporo dobrej zabawy, ale i bardzo chrześcijańskiego przesłania.

Scenariusz w takich animacjach nie jest najważniejszy - niemniej jednak walka dziarskiego psiaka Maxa o to, by oswoić się z nowym mieszkańcem (który dopiero co przyszedł na świat) własnego domu, a następnie - już podczas wyprawy na wieś - pokonać własne niedoskonałości budzi sporo dobrych emocji. Czworonożni bohaterowie "Sekretnego życia..." stają też - nieco z przypadku - na drodze do sukcesu rosyjskiego cyrku, którego właściciel chce dorobić się na strachu i cierpieniu pięknego tygrysa. Koty, psy i królik, którzy na codzień nie są w stanie upilnować gumowej zabawki, tym razem muszą wykrzesać w sobie mnóstwo odwagi, by stawić czoła nie tylko przebiegłemu Rosjaninowi, ale i jego wilczurom i sprytnej małpce. Brzmi nieco naiwnie? Tylko na pierwszy rzut oka. Pod płaszczykiem tej prostej historii twórcy wysyłają wyraźny sygnał widzom - o tym, że warto i trzeba marzyć, że przeciwności i trudności nie są końcem świata (nawet jeśli na początku tak się może wydawać), wreszcie: że współpraca i przyjaźń to o wiele lepsze wybory niż indywidualne gierki i zamykanie się szczelnie w czterech ścianach pozornie szczęśliwego, pełnego egoizmu świata. Film jest też doskonałym studium, które pokazuje, jak wartości, fundamenty i styl życia zwierząt "miejskich" mogą być uzupełniane, a nawet korygowane przez zwierzaki, które na co dzień przebywają na wsi, wychowani w innych warunkach i zwyczajach. 

Dużą wartością animacji (a przy tym źródłem dobrego śmiechu) jest precyzyjne, niemal chirurgiczne odtworzenie zwyczajów poszczególnych gatunków. I tak w odruchach, zachowaniach i przyzwyczajeniach kotki Chloe właściciele i miłośnicy kocurów dostrzegą jak w lustrze charakterologiczne reakcje swoich pupilów - cynizm, wyrafinowanie, nieokazywanie emocji i pozorną oziębłość. Z kolei psie "role" w tym filmie to odbicie tego wszystkiego, za co kochamy merdające ogonem czworonogi: eksplozję radości, wierność, a przy tym regularną głupawkę, jaka przejmuje dominację nad psim życiem. "Społeczne" role psów, kotów (ale i indyków, królików, wilków i innych zwierząt) są pokazane naprawdę nieźle, zwłaszcza w scenach, w których filmowy pies jest zmuszony do udawania kota. Scena z manipulacyjnym wykorzystaniem fenomenu laserowego światełka jest rewelacyjnym mrugnięciem okiem do każdego, kto choć przez chwilę walczył z tą osobliwą pasją własnych kotów. 

Wszystko to sprawia, że na tego rodzaju bajki jak "Sekretne życie zwierzaków domowych" śmiało można wybrać się całą rodziną; jest to najlepszy z możliwych gatunków familijnego kina. Najmłodsi będą w napięciu przeżywać perypetie czworonogów, chłonąc dobry, pozytywny i otwarty świat, jaki wygrywa w omawianej animacji. Z kolei dorośli będą mogli sobie przypomnieć kilka refleksji, być może zagubionych i zapomnianych w codziennej, korporacyjnej rzeczywistości. Jeśli z kina możemy wyjść uśmiechnięci, pełni nadziei i nastawieni optymistycznie, to chyba jest to wystarczająca zachęta, by odwiedzić świat Maxa i spółki.

8/10
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Brudne ręce warszawskiego ratusza? Będzie zawiadomienie do prokuratury ws. osadów z "Czajki"

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W poniedziałek złożę zawiadomienie do prokuratury ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawski ratusz - powiedział Ireneusz Stachowiak z Solidarnej Polski. Dodał, że odnalazł w gm. Jeziora Wielkie doły, do których - jego zdaniem - mogą być przywożone osady z oczyszczalni ścieków "Czajka". - Pewne jest to, że takie odpady - poszlamowe, są wywożone i zakopywane na terenie tej gminy - stwierdził.

Stachowiak, który jest prezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu i liderem Solidarnej Polski w regionie kujawsko-pomorskim powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że "TVP Info podało, że odpady z Czajki były wywożone m.in. do jednej z gmin w województwie kujawsko-pomorskim, czyli Jezior Wielkich".

Ja ustaliłem na miejscu m.in. po rozmowie z wójtem, że tam jest "firma krzak", która wywozi różne odpady m.in. osadowe. One są w miejscowości Wójcin zakopywane w dołach. Gmina nie może poradzić sobie z tą firmą, która prowadzi ten proceder w sposób nielegalny 

- dodał.

[polecam:https://niezalezna.pl/288992-scieki-trafialy-do-wisly-ciezarowki-wywoza-odpady-poza-warszawe-a-trzaskowski-ucieka-wideo]

Zaznaczył, że w gminie Jeziora Wielkie (Kujawsko-pomorskie) nie ma składowiska odpadów ani możliwości ich przeróbki, a jest firma, która "w sposób nielegalny je zagospodarowuje".

Oczywiście kartki na osadach w tej gminie nie ma, ale prawdopodobieństwo tego, że są to osady z "Czajki" jest bardzo duże. Pewne jest to, że takie odpady - poszlamowe, są wywożone i zakopywane na terenie tej gminy

- stwierdził Stachowiak.

Podkreślił, że w jego ocenie nie ma wątpliwości odnośnie popełniania przez kogoś przestępstwa.

"Jeżeli informacja z TVP Info o wywożeniu odpadów z Czajki do tej gminy jest pewna, a ja ją tak traktuję, to zlokalizowaliśmy dokładne miejsce - nie składowisko, ale doły, do których trafiają odpady. Ten szlam jest zakopywany w ziemi"

- powiedział PAP.

[polecam:https://niezalezna.pl/289030-czyn-zagrozony-kara-pozbawienia-wolnosci-do-10-lat-jest-sledztwo-ws-czajki]

Stachowiak, który kandyduje do Sejmu z 8. miejsca na liście PiS w okręgu bydgoskim (nr 4) zapowiedział, że w poniedziałek złoży do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawski ratusz.

[polecam:https://niezalezna.pl/289007-wladze-warszawy-nie-poinformowaly-kancelarii-prezydenta-o-awarii-spalarni-w-czajce]

"To miasto stołeczne Warszawa informuje, że odpady z Czajki są utylizowane w sposób prawidłowy. To ratusz wynajął firmy do tego celu, a one najprawdopodobniej zakupują osady w dołach" - wskazał Stachowiak.


Warszawskie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji informowało w czwartek, że na przełomie listopada i grudnia ub.r. z eksploatacji została wyłączona Stacja Termicznej Utylizacji Osadów Ściekowych (STUOŚ), co było związane z uszkodzeniem jednego z urządzeń spalarni. Przedsiębiorstwo zaznaczyło jednocześnie, że zdarzenie to nie stanowi zagrożenia dla ludzi i środowiska, a wyłączenie Stacji nie ma wpływu na sprawne funkcjonowanie oczyszczalni ścieków "Czajka".

Od tego czasu z oczyszczalni wywożone są odpady pościekowe. Jak informowało MPWiK, miesięczny koszt ich wywozu to 1,7 mln zł (wyliczony na podstawie kosztów wywozu od 01.01.2019 r. do 31.08.2019 r.), ale w tym samym okresie spółka nie poniosła miesięcznych kosztów, czyli około 0,8 mln zł, które ponosi, jeśli działa spalarnia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl