Zdaniem polityka Koalicja Europejska przegrała wybory do PE przez „język pogardy”, który „był bardzo widoczny w tej kampanii”.

- Lekceważenie Polaków, nietraktowanie ich w sposób bardzo rzetelny, poważny, uczciwy. Myślę, że Polacy nie lubią takiego traktowania. Polacy chcą być traktowani w sposób uczciwy, w porządku i fair. Było w tej kampanii bardzo dużo przykładów, gdzie wielu naszych rodaków mogło poczuć się dotkniętych różnego rodzaju wypowiedziami polityków Platformy Obywatelskiej. Myślę, że takie przekonanie, że skoro zawsze wygrywali w kampanii do PE, to i w tych wyborach im się powiedzie. Było na pewno też dużo problemów wewnętrznych w KE. To jednak był konglomerat różnego rodzaju partii dalekich od siebie ideologicznie

- stwierdził.

Poręba odpowiedział na zarzuty opozycji dot. tego, że PiS zwyciężył, bo miał więcej pieniędzy na kampanię.

- Zupełnie nie chodziło o pieniądze. Wiarygodność, pewne zaufanie, lojalność to są rzeczy, które są niepoliczalne w pieniądzu. (…) Mieliśmy więcej pomysłów, ale też bardzo dużo pokory w sobie. Te wszystkie tematy ważne staraliśmy się bardzo konsekwentnie realizować w tej kampanii, ale też myślę, że to słowo wiarygodność, to jest to, co jest marką Prawa i Sprawiedliwości. DNA PiS to dotrzymywanie słowa. To, na co się umawiamy, to mówiąc tak młodzieżowo, dowozimy - powiedział.

Zapytany o momenty kryzysowe w czasie kampanii, stwierdził, że najważniejsze było szybkie reagowanie.

- Momenty dla nas trudne też były w tej kampanii. Rywalizowaliśmy nie tylko z Koalicją Europejską, ale też z szeregiem tematów, które były inspirowane, wrzucane przez zewnętrzne ośrodki, czy to książki, czy publikacje w mediach. Musieliśmy jako sztab wyborczy reagować. Ta reakcja, jeżeli chodzi o pedofilię w Kościele to była bardzo ostra, radykalna reakcja, gdzie pan prezes Jarosław Kaczyński mówił właśnie, że żadna purpura, żaden Oscar, żadne nagrody nie ochronią tych, którzy krzywdzą dzieci. Myślę, że to była dobrze przemyślana strategia reakcji, wyprzedzania pewnych wydarzeń

- wskazał.

Europoseł PiS odniósł się do zarzutów opozycji, że i tak nie będą mieli wpływu na prace UE. Radosław Sikorski stwierdził, że należą do „marginalnej partyjki”.

- Nie należymy, jesteśmy skuteczni. (…) Należymy do frakcji, gdzie jednak mamy dość dużą spójność programową. Jesteśmy trzecią co do wielkości frakcją w Parlamencie Europejskim. Udało nam się chociażby załatwić bardzo ważny interes dla polskich firm transportowych, pakiet mobilności, to dzięki aktywności naszych europosłów, Kosmy Złotowskiego chociażby, udało się doprowadzić do tego, że nie jest ten pakiet procedowany obecnie w Parlamencie Europejskim. Udało nam się, to jest też moja duma i wielki honor, wpisać budowę Via Carpatia – stwierdził.

- Platforma często jest pogubiona w głosowaniach (…) Co z tego, że Platforma Obywatelska należy do dużej frakcji, największej frakcji w Parlamencie Europejskim, skoro w kluczowych dla Polski sprawach, czy to jeżeli chodzi o Acta 2, czy to jeżeli chodzi o pakiet mobilności, czy decyzje związane z wyrównaniem dopłat, czy z umieszczeniem ważnych szlaków komunikacyjnych, ta frakcja jest tak podzielona, że głosuje często sprzecznie ze sobą - dodał.

Na pytanie, czy wicepremier Beata Szydło byłaby dobrym szefem PE, odpowiedział:

- Wszystkie scenariusze są możliwe. Pani Beata Szydło ma olbrzymie doświadczenie, ma też dużą wiedzę. Zarządzała dużym europejskim krajem, była premierem Polski. Tam się liczą tego typu argumenty. Tam się liczą tego typu doświadczenia, ale oczywiście mamy też świadomość, że przewaga frakcji liberalnej, czy to socjalistycznej, czy chadeckiej jest na tyle duża na tę chwilę w parlamencie, że o te najwyższe stanowiska pewnie będzie trudno. Nie powinniśmy się absolutnie zrażać. Nie miejmy żadnych kompleksów - powiedział.

Podkreślił, że ich dołączenie do Europejskiej Partii Ludowej jest wykluczone.

- Nie rozważamy w tym momencie. Nie mamy takich planów. W ostatnich latach bardzo mocno też się zawiedliśmy. (…) Brak jakby takiej wzajemnej uczciwości i takiej lojalności na pewno w sposób daleko idący też wyklucza przyszłą współpracę - wskazał.

Odniósł się do słów Grzegorza Schetyny, który stwierdził, że wybory parlamentarne będą zwycięskie dla Koalicji Europejskiej.

- Takie słowa powinny przede wszystkim mobilizować wszystkich. Jestem byłym sportowcem i piłkarzem, i wiem, że zawsze właśnie w takich momentach, kiedy się prowadzi 2:0, nie można się dać uśpić, nie można sobie na chwilę pozwolić na luz. Trzeba cały czas cisnąć, cały czas wygrywać kolejne pojedynki. Cały czas iść do przodu. Jeżeli nie będziemy tego mieć w sercach, jeżeli tego naprawdę nie pociągniemy na poważnie przez najbliższe tygodnie i miesiące, to powtarzam: ten sukces dzisiejszy może być dla nas gorzką porażką na jesieni.