W Szczecinie pobito działacza PiS, a co na to opozycja? Zastanawiająca „reakcja” totalnych

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Wczoraj w Szczecinie doszło do pobicia lokalnego działacza Prawa i Sprawiedliwości, członka Klubu „GP”, który roznosił ulotki wyborcze Joachima Brudzińskiego - "jedynki" PiS w woj. zachodniopomorskim w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zastanawia reakcja opozycji, która - jak zwrócił uwagę sam szef MSWiA - milczy w tej bulwersującej sprawie. - Zdumiewa swoistego rodzaju cisza na portalach społecznościowych, brak wypowiedzi, jasnego i mocnego potępienia tego zdarzenia ze strony naszych oponentów - zauważył Brudziński.

Janusz Jagielski – były szczeciński radny - został wczoraj pobity. Do zdarzenia doszło na osiedlu Kaliny w Szczecinie, gdy do skrzynek pocztowych, wraz z innym mężczyzną, wkładał ulotki wyborcze Joachima Brudzińskiego. Na klatce schodowej pojawił się mężczyzna, który "zaczął wykrzykiwać inwektywy i przekleństwa", a następnie uderzył drugiego mężczyznę i samego Jagielskiego, którego zepchnął ze schodów.

Obaj zaatakowani wybiegli z klatki, a atakujący cofnął się, gdy pojawili się inni mieszkańcy. Na miejsce została wezwana policja, w szpitalu okazało się, że Jagielski ma m.in. złamany nos.

Policja zatrzymała sprawcę napaści.

Sprawę skomentował Joachim Brudziński, który stwierdził, że "to kolejny przejaw kulturowego barbarzyństwa".

Młody, silny, zdrowy, wysportowany człowiek pobił starszego, spokojnego, kulturalnego mężczyznę. Nie wiem, jakie były inspiracje tego pobicia, ale nie może być absolutnie akceptacji i zgody na tego typu postawy

- dodał.

Podziękował szczecińskiej policji za natychmiastowe działanie i zatrzymanie sprawcy pobicia.

Szef MSWiA zwrócił uwagę na zachowanie opozycji, która w tej sprawie... milczy.

Zdumiewa swoistego rodzaju cisza na portalach społecznościowych, brak wypowiedzi, jasnego i mocnego potępienia tego zdarzenia ze strony naszych oponentów. Jako szef MSWiA wiem jedno, że identycznej reakcji policji - równie szybkiej, bezwzględnej i skutecznej oczekiwałbym niezależnie od tego, z jakiej partii politycznej, jakiego wyznania, jakiej religii, jakich poglądów politycznych byłby ktokolwiek pobity. Nie może być w Polsce akceptacji dla tego typu zachowań

- wskazał.

W ocenie ministra spór, który od kilku lat toczy się na polskiej scenie politycznej, jest "skrajnie dewastujący dla naszej wspólnoty narodowej".

Jednego dnia polityków, katolików, kapłanów, księży określa się mianem "świń taplających się w błocie" przy, przykro to powiedzieć, rechocie tzw. elit i ma to miejsce w świętym dniu dla każdego Polaka - 3 maja. Następnego dnia działacz PiS zostaje pobity i zostaje mu złamany nos. Zdumiewa brak reakcji tzw. elit

 - ocenił szef MSWiA.

Zapewnił, że w państwie rządzonym przez PiS policja i inne służby bezwzględnie będą reagowały na każdy przejaw łamania prawa.

To, że akurat został pobity mój kolega - to sprawa dla mnie osobiście przykra i bolesna. Pobity został człowiek niezwykłej zacności, spokojny, kulturalny starszy pan. Jakikolwiek by ten atak nie był, musi się zakończyć surową i bezwzględną karą. Jakie były intencje? Nie chciałbym być sędzią we własnej sprawie. Sprawa bezpośrednio dotyczy mojej osoby, co oczywiste. Od jej wyjaśnienia jest prokuratura, będą sądy. Nie wiem, czy inspiracją były tu poglądy, czy przekonania polityczne tego człowieka. Wiem jedno, że bez względu na to, jakie byłyby jego poglądy i jak wysoki byłby poziom jego zacietrzewienia, jego czy kogokolwiek innego, to takie postawy są nieakceptowalne

- mówił.

W rozmowie z dziennikarzami dodał, że rolą polskiej policji jest konsekwentne eliminowanie takich zachowań.

Nie wiem, kim jest zatrzymany człowiek. Mam nadzieję, że spotka go surowa kara - przewidziana w Kodeksie karnym - oraz na tyle mocne napiętnowanie, żeby tego typu postawy były stygmatyzowane. Na portalach społecznościowych odbywa się natomiast ich relatywizowanie. Niektórzy piszą, że skoro rozdawał ulotki Brudzińskiego, to sam jest sobie winien. Takie relatywizowanie potem wywołuje kolejne tragedie. Oby w naszym kraju nie pojawił się drugi (Ryszard) Cyba (sprawca napadu na biuro poselskie PiS w Łodzi w 2010 roku) i obyśmy nie musieli przeżywać takich dramatycznych sytuacji, jak te po mordzie Marka Rosiaka w Łodzi. Cyba chciał z nienawiści zamordować Jarosława Kaczyńskiego. To mu się nie udało, bo prezes PiS miał ochronę, więc zabił Bogu ducha winnego człowieka. Nie można takich postaw akceptować

- dodał.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kobietę uratował paszport Ładosia. Jej syn został lordem i publicystą „Timesa”

zdjęcie ilustracyjne / derwiki CC0

  

Matka Daniela Finkelsteina, brytyjskiego dziennikarza i publicysty „The Times” i członka Izby Lordów, została uratowana z Holokaustu dzięki fałszywemu paszportowi Paragwaju, dostarczonemu przez poselstwo w RP w Bernie w ramach akcji tzw. grupy Ładosia.

O tym, że Mirjam Wiener, jej dwie siostry oraz matka zostały w styczniu 1945 r. wypuszczone z niemieckiego obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen w ramach wymiany więźniów dzięki fałszywym paszportom Paragwaju, wiadomo było już wcześniej. Ten wątek pojawił się np. przed trzema laty we wspomnieniu opublikowanym na łamach „The Timesa” po śmierci Mirjam, która po wojnie wyszła za mąż za Ludwika Finkelsteina i osiedliła się w Wielkiej Brytanii.

Dotychczas nie było jednak wiadomo, że paszporty zostały wystawione przez poselstwo RP w Szwajcarii, które w ramach pomocy niesienia pomocy Żydom dostarczyło kilka tysięcy sfałszowanych dokumentów. Nazwiska Mirjam, Evy i Ruth Wiener oraz ich matki Margarethe (zmarła zaraz po uwolnieniu) z rodziny znanego działacza żydowskiego Alfreda Wienera znajdują się na tzw. liście Ładosia, opublikowanej w połowie grudnia ubiegłego roku przez Instytut Pileckiego.

[polecam:https://niezalezna.pl/301666-lista-ladosia-opublikowana-zawiera-spis-zydow-ratowanych-przez-polskich-dyplomatow]

Zawiera ona nazwiska 3262 Żydów, którzy dzięki działaniom poselstwa RP otrzymali fałszywe paszporty któregoś z państw Ameryki Łacińskiej - najczęściej Paragwaju - lub inne dokumenty poświadczające obywatelstwo. Na liście znajduje się tylko część osób, którym próbowali pomóc polscy dyplomaci, bo ocenia się, że grupa Ładosia wystawiła 8-10 tys. takich dokumentów. Oprócz Ładosia kluczowe role odgrywali w niej konsulowie Konstanty Rokicki i Stefan Ryniewicz. Prace nad ustaleniem pozostałych nazwisk trwają. Ta nieznana do niedawna historia ujrzała światło dzienne dzięki badaniom obecnego ambasadora RP w Szwajcarii, Jakuba Kumocha.

- Potomkowie Alfreda Wienera to jedna z wielu rodzin ratowanych przez grupę Ładosia. Oceniamy, że polscy dyplomaci i ich żydowscy partnerzy sfałszowali paszporty dla 8-10 tysięcy ludzi. Wiedziałem o tej rodzinie, ale nie wiedziałem, że lord Finkelstein jest jej potomkiem

- powiedział ambasador Kumoch. Dodał, że jest w kontakcie z Finkelsteinem.

[polecam:https://niezalezna.pl/303698-izraelscy-historycy-podkreslaja-polski-rzad-prowadzil-szeroka-akcje-ratowania-zydow]

Finkelstein potwierdził na Twitterze, że jest w posiadaniu jednego z tych paszportów - jak sądzi, oryginału - który został wystawiony w Bernie w 1943 r., co potwierdzałoby ustalenia Instytutu Pileckiego.

57-letni Daniel Finkelstein jest związany z „The Times” od 2001 r. W 2013 r. został członkiem Izby Lordów z nominacji Partii Konserwatywnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts