Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Horała postanowił zażartować z kolejnych publikacji "Gazety Wyborczej", dotyczących spółki Srebrna i próbujących nieudolnie powiązać z biznesem deweloperskim samego Jarosława Kaczyńskiego. Horała... "wystawił fakturę" Agorze na kwotę milion złotych. I opublikował to na Twitterze, co miało mieć podobny skutek, jak publikacja różnych dokumentów na okładce tej gazety.

Okazało się, że nie wszyscy znają się na żartach. Pierwszy wyłamał się były minister finansów Jan Vincent Rostowski. 

Ministra z czasów PO-PSL wypunktował... sam Horała. Wskazał mu, że błędy na "fakturze" wynikają z tego, że był to żart. Widocznie Rostowski tego nie zrozumiał.

Okazuje się, że nie zrozumiała też "Gazeta Wyborcza". "PiS-owski fachowiec od zwalczania przekrętów VAT wystawia lewe faktury, i to z błędami" - tak brzmi tytuł artykułu, który napisał Tomasz Kasprowicz. Oni naprawdę nie załapali, że to był żart czy tylko udają? Ciężko stwierdzić, bo naprawdę trudno sobie wyobrazić, że ktoś mógł potraktować to poważnie.

Swoją drogą, "Wyborcza" wprowadza nowe standardy. Prześmiewczy tweet podano z tytułem, jakby był to fakt. Z pewnością wiele osób uwierzy w to, że Horała naprawdę wystawił fakturę Agorze.

W zasadzie... wiele osób uwierzyło. Na przykład parlamentarzystka PO Agnieszka Pomaska.

I jak tu traktować ich poważnie?!