"Chciałbym Panu bardzo podziękować...". Cenckiewicz publikuje list byłego działacza "S" do Kiszczaka

Sławomir Cenckiewicz; zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Dziś na Twitterze szef Wojskowego Biura Historycznego, dr hab. Sławomir Cenckiewicz, opublikował list, który w 1990 r. napisał do Czesława Kiszczaka ówczesny minister, znany działacz "Solidarności", Aleksander Hall. "Chciałbym Panu bardzo podziękować za trwającą blisko rok współpracę zapoczątkowaną tak ważnymi dla naszego kraju obradami Okrągłego Stołu" - czytamy w liście.

"Chciałbym Panu bardzo podziękować za trwającą blisko rok współpracę zapoczątkowaną tak ważnymi dla naszego kraju obradami Okrągłego Stołu. Chcę, by Pan Generał wiedział, że przyniosła mi ona wiele osobistej satysfkacji" [pisownia oryginalna]

- pisze w lipcu 1990 r. w liście do Czesława Kiszczaka Aleksander Hall, ówczesny minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. List opublikował dziś na Twitterze Sławomir Cenckiewicz, szef WBH.

- Ta "magia" Kiszczaka jest nieprawdopodobna! Ileż to ludzi z Solidarności pisało do niego z taką estymą jak przywódca idealnej prawicy w III RP - Aleksander Hall

- pisze Cenckiewicz.

Aleksander Hall od końca lat 70. działał w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, założył również opozycyjny Ruch Młodej Polski. Był uczestnikiem strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., a następnie doradcą Lecha Wałęsy. Do 1989 r. redagował pisma podziemne, zasiadał również w niejawnych władzach "Solidarności". 

Brał udział w obradach okrągłego stołu, a w utworzonym w 1989 r. rządzie Tadeusza Mazowieckiego otrzymał tekę ministra ds. współpracy z organizacjami politycznymi i stowarzyszeniami. Z tego okresu pochodzi list opublikowany przez Cenckiewicza. Tydzień przed napisaniem listu przez Halla, Czesław Kiszczak zrezygnował ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych oraz funkcji wicepremiera w rządzie Mazowieckiego.

W latach 90. Hall stał na czele m.in. Forum Prawicy Demokratycznej i Partii Konserwatywnej.

W 2010 r. został odznaczony przez Bronisława Komorowskiego Orderem Orła Białego. Od 2011 r. zasiadał w kapitule tego odznaczenia. W listopadzie 2015 r. zrezygnował z członkostwa w kapitule po decyzji Andrzeja Dudy o ułaskawieniu Mariusza Kamińskiego.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego jeszcze nie było! Niemiecka dysydentka broni dekomunizacji przed... Michnikiem

Adam Michnik / Fotomag/Gazeta Polska

  

To jednak rzadki widok, by była wschodnioniemiecka dysydentka musiała bronić dekomunizacji przed… naczelnym „Gazety Wyborczej”. – Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci – argumentowała Marianne Birthler. Co na to Adam Michnik? Brat byłego stalinowskiego sędziego oskarżył Jarosława Kaczyńskiego o (sic!) stalinowski język. 

Jak relacjonuje portal dw.com, Michnik i Birthler uczestniczyli dziś w Lipsku w dyskusji otwierającej zorganizowany przez niemiecką Federalną Centralę Kształcenia Politycznego cykl spotkań o zmianach politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1989-1991.

Podczas dyskusji, prowadząca ją Katharina Raabe zwróciła uwagę na „podnoszony przez środowiska prawicowe w Polsce brak lustracji po 1989 roku”.

Najpierw głos zabrał Michnik, brat Stefana Michnika, członka komunistycznego aparatu władzy, sędziego, który w czasach stalinizmu skazywał polskich bohaterów podziemia niepodległościowego. To co powiedział naczelny „Wyborczej” zdumiewa.

[polecam:https://niezalezna.pl/260313-sady-powinny-byc-niezalezne-sciganie-mnie-to-zemsta-mowi-nam-stefan-michnik]

– [Jarosław] Kaczyński posługuje się językiem stalinowskim. Kaczyński powiada jak Stalin: wraz z budownictwem socjalizmu zaostrza się walka klasowa. Opowiadanie, że w Polsce dzisiaj nieszczęścia się biorą z braku dekomunizacji, to kompletny idiotyzm. To nie komuniści dziś zagrażają

 – mówił.

Zdaniem Michnika dekomunizacja we Wschodnich Niemczech „skrzywdziła bardzo wielu ludzi”.

– Niemcy nie stały się w wyniku dekomunizacji ani lepsze, ani uczciwsze.
– stwierdził.

Michnik zakwestionował wiarygodność informacji zawartych w teczkach.

– Niemcy traktują archiwa Stasi jak Biblię.
– krytykował.

Dekomunizacji przed Michnikiem musiała bronić była wschodnioniemiecka dysydentka!

– Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci
– protestowała Birthler.

– Teczki Stasi nie były piramidalnym kłamstwem, lecz były najważniejszych narzędziem pracy służb bezpieczeństwa. W ich interesie było rzetelne gromadzenie informacji. Są ważnym źródłem informacji, jeżeli podchodzi się do nich krytycznie

wyjaśniła.

Podkreśliła, że dzięki dokumentom wielu niesłusznie podejrzewanych o współpracę mogło oczyścić się z zarzutów. Birthler kierowała w latach 2000-2011 tzw. Urzędem Gaucka przechowującym archiwa byłej służby bezpieczeństwa NRD – Stasi.

Co na to Michnik? Przeszedł do zastanawiania się „nad przyczynami sukcesów ruchów populistycznych”. Stwierdził, że rządy po 1989 roku popełniły błąd polegający na „zapatrzeniu się w potrzebę modernizacji”, co doprowadziło do „zgubienia ludzi, którzy nie znaleźli sobie miejsca w tym autobusie”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl