Ludmiła Kozłowska, która pełni rolę prezesa fundacji Otwarty Dialog, pojechała do Berlina. W kilkuminutowym przemówieniu w Bundestagu znalazło się miejsce głównie na gorzkie żale, dotyczące rzekomego "łamania praworządności" w naszym kraju. Podstawą wydania wizy dla niej był "interes narodowy Niemiec".

CZYTAJ WIĘCEJ: Bezczelność Kozłowskiej przechodzi wszelkie granice... Nadawała na Polskę w Berlinie!

To raczej opinia bardzo wpływowych, głośnych kręgów, również politycznych, nie tylko w Niemczech, ale i całej Europie. Niestety, demokracja zagrożona jest najbardziej w tym wielkim świecie europejskim, bo kanonem demokracji jest wybór obywatela. W demokracji zmienia się władzę, ale nie zmienia się narodu, ani ludzi, to oni zmieniają nas, a nie my ich. Ta prosta prawda, która leży u podstaw demokracji jest im obca i nie chcą się godzić na zmiany, nie zaakceptowali jej, tak, jak w Polsce albo na Węgrzech. W tym kontekście widzę wydarzenia z panią Kozłowską, która otrzymała wydalenie z UE – tutaj widać również nieposzanowanie autonomicznej decyzji Polski. My w ramach umów międzynarodowych respektujemy decyzje innych państw, a tu demonstracyjnie, ostentacyjnie widać ich łamanie, a ta pani jeszcze pluje na Polskę – ocenił w rozmowie z Niezalezna.pl w Sejmie poseł Zjednoczonej Prawicy, Tadeusz Cymański.

Zdaniem naszego rozmówcy "Kozłowska pośrednio oskarża Polaków o to, że poszli pijani do urn wyborczych".

Za rok będzie okazja zweryfikować to, co ta pani wygaduje. To skandaliczna sytuacja i kolejny przykład, który się kładzie cieniem na budowanie relacji z UE, w której jesteśmy i chcemy być – dodał.