Bezczelność Kozłowskiej przechodzi wszelkie granice... Nadawała na Polskę w Berlinie!

/ fot.twitter.com/ODFoundation

  

Skandal! Ludmiła Kozłowska, która pełni rolę prezesa fundacji Otwarty Dialog, pojechała do Berlina i szkalowała dobre imię Polski. W kilkuminutowym przemówieniu w Bundestagu znalazło się miejsce głównie na gorzkie żale, dotyczące rzekomego "łamania praworządności" w naszym kraju.

Ukraińska aktywistka w sierpniu została wpisana z najwyższym alertem na listę Systemu Informacyjnego Schengen. W praktyce oznacza to, że została wydalona z terenu Unii Europejskiej. W mediach rozpoczął się lament zarówno jej, jak i Bartosza Kramka. Kwestią czasu było, aż ktoś w końcu odpowie na jej "wołanie o pomoc".

Odpowiedzieli Niemcy, zapraszając Kozłowską do Bundestagu. Wizę dostała bez problemów, a podstawą jej wydania był "interes narodowy Niemiec". 

CZYTAJ WIĘCEJ: Ludmiła Kozłowska znów na terytorium UE. Na zaproszenie Niemców będzie atakować Polskę!

Siedem minut - tyle trwało przemówienie Kozłowskiej podczas dzisiejszego wysłuchania w Bundestagu. Żona Bartosza Kramka pojawiła się w Berlinie z jasnym przekazem - by zaatakować demokratycznie wybrany polski rząd. Od początku chciała robić z siebie ofiarę, oskarżając członków rządu o utrudnianie pracy jej fundacji. 

Dziękuję za waszą pomoc. To nie tylko wsparcie dla mnie i mojego męża, ale też dla wszystkich, którzy walczą o wolność w Polsce. Nie wiem jaka będzie moja przyszłość. Tym bardziej dziękuję za szansę, jaką otrzymałam. 

 - mówiła do niemieckich polityków. A ci wtórowali jej twierdząc, że... "Polska demokracja zmierza ku upadkowi".

Nie zabrakło słów o szlachetnych celach fundacji Otwarty Dialog, takich jak wolne media czy troska o prawa człowieka. Kozłowska nic jednak nie wspomniała o instrukcji "Niech państwo stanie, wyłączmy rząd", w której jej mąż Bartosz Kramek instruował jak obalić demokratycznie wybraną władzę. 

Na koniec żałosnego spektaklu Kozłowska zaatakowała prezydenta Andrzeja Dudę. Opowiedziała Niemcom o zmanipulowanych wypowiedziach prezydenta Polski, który miałby rzekomo twierdzić, że Unia Europejska jest "wyimaginowaną wspólnotą". Te słowa zdementowała dziś wicepremier Beata Szydło. Do Berlina ta informacja jednak już nie dotarła. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Szydło o manipulacji słowami prezydenta

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Przez epidemię brytyjskie rolnictwo czekają trudne czasy. „Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

/ pixabay.com

  

Brytyjskie rolnictwo czekają trudne dni. Okazuje się, że przez epidemię koronawirusa nie będzie miał kto zebrać plonów. Pandemia zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę.

Zbiory warzyw i owoców w państwach Europy Zachodniej od lat opierają się na pracy robotników tymczasowych z biedniejszych państw, zarówno z UE, jak i spoza Wspólnoty. Od pewnego czasu są z tym jednak coraz większe problemy. Rozwój gospodarczy Polski i reszty państw Europy środkowo-wschodniej sprawił, że coraz mniej osób uważa pracę na zachodnich farmach za odpowiednio atrakcyjną finansowo. W Wielkiej Brytanii nałożyło się na to również zamieszanie wokół Brexitu. 

Prawdziwą tragedię spowodowała jednak epidemia Covid-19. Zakłóciła pracę linii lotniczych, sprawiła, że wiele państw zamknęła swoje granice oraz spowodowała, że wiele osób po prostu boi się wyjeżdżać za granicę. "Guardian" informuje, że efektem tego jest to, że do pracy na brytyjskich farmach w tym sezonie brakuje aż 90 tysięcy osób. Najgorsza sytuacja jest w przemyśle owocowym – tutaj aż 98% siły roboczej stanowią obcokrajowcy. 

Sytuacja jest poważna. Niektóre zbiory zaczynają się bowiem już za kilka tygodni. Jeżeli do tego czasu właścicielom farm nie uda się znaleźć pracowników, to plony mogą się zmarnować, co przełoży się na braki w zaopatrzeniu.

„Nie będzie owoców i warzyw w sklepach”

- stwierdziła Stephanie Maurel z organizacji Concordia

 „Szparagi i fasola zaczynają się za kilka tygodni, ogórki na początku kwietnia, pomidory przez cały rok"

- dodała.

Chcąc poradzić sobie z widmem braku pracowników właściciele farm usiłują rekrutować pracowników branży gastronomicznej, która z powodu koronawirusa spotkała się z falą zwolnień. Wątpliwe jednak aby to wystarczyło. Większe farmy wynajmują loty czarterowe, które mają przywieźć robotników z np. Ukrainy czy Białorusi, ale to bardzo drogie rozwiązanie, godzina lotu takiego samolotu na jedną osobę to ok. 250 funtów. Przedstawiciele organizacji zrzeszających rolników coraz częściej mówią, że w poniesieniu kosztów tych lotów powinien pomóc rząd. 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Guardian, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts