Trwa reforma sądownictwa – w ostatnich dniach Sejm przyjął nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. Politycy opozycji oczywiście darli szaty, ale – co znamienne – gdy przyszło do głosowania, kluby Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i PSL nie wzięły w nim udziału. Z kolei w Monitorze Polskim opublikowano pod koniec czerwca obwieszczenie prezydenta o wolnych stanowiskach sędziego w Sądzie Najwyższym. Okazało się, że do objęcia są łącznie 44 wakaty. Chętni mogą zgłaszać kandydatury w ciągu miesiąca od dnia obwieszczenia.

I z tym się wiąże kuriozalny apel Stowarzyszenia Sędziów „Themis”. Na początku nie zabrakło znanych już z wystąpień polityków opozycji zwrotów o „brutalnym przejęciu Sądu Najwyższego” lub „działaniach bezpośrednio wspierających łamanie konstytucji”. Autorzy oświadczenia poszli jednak znacznie dalej.

„W związku z powyższym wzywamy wszystkich prawników do powstrzymania się od uczestnictwa w tych procedurach, a tych, którzy już zgłosili swoje kandydatury, o ich wycofanie” – czytamy w apelu.

Uwagę komentatorów politycznych, a przede wszystkim prawników przykuł też inny fragment:

nazwiska osób aspirujących do Sądu Najwyższego w warunkach stworzonego obecnie ustawowego bezprawia staną się synonimem służalczości wobec systemu niszczącego państwo prawa”.

Ten zwrot wywołał poruszenie.

Będąc prawnikiem, który w tym roku obchodzi 40. rocznicę rozpoczęcia pracy zawodowej, nie życzę sobie, żeby ktoś wydawał mi polecenia i wywierał presję przed podejmowaniem decyzji w zgodzie z własnym sumieniem

– mówi „Codziennej” była minister sprawiedliwości, sędzia Barbara Piwnik, która dodaje, że uważa takie apele za niestosowne.

W podobnym tonie co Themis wypowiedziało się również Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, które wcześniej wyrzucało ze swojego grona sędziów działających wbrew wyznaczonej linii programowej. Teraz też grozi prawnikom zgłaszającym kandydatury do SN:

„Powinni liczyć się z poważnym zagrożeniem dla swojej zawodowej i obywatelskiej reputacji”.

Oświadczenia Themis i Iustitii są pełne nietolerancji dla drugiego człowieka, kolegi sędziego, który ma czelność widzieć sprawy polskie inaczej niż jaśnie oświeceni włodarze tych instytucji

– ocenił na Twitterze Adam Tomczyński, były sędzia, a obecnie radca prawny. 

Nie bez powodu działalność związków zawodowych jest w sądach zakazana

– podkreślił.

Tekst ukazał się w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”