Drukarz walczy ze środowiskiem LGBT przed sądem. Na posiedzeniu było o… krzyżakach i Hitlerze

/ fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

Sąd Najwyższy odroczył do 14 czerwca ogłoszenie orzeczenia ws. drukarza, który w 2015 r. odmówił wydrukowania materiałów propagandowych LGBT. Sąd niższej instancji prawomocnie uznał Adama J. za winnego wykroczenia. Prokurator Generalny domaga się kasacji skazującego orzeczenia i uniewinnienie J.

Przed SN miał zapaść dziś wyrok, ale sędziowie zdecydowali, że odroczą ogłoszenie orzeczenia do 14 czerwca. Swoją decyzję argumentowali zawiłością sprawy.

W skardze kasacyjnej od wyroku skazującego drukarza, wydanego przez sąd niższej instancji, Prokurator Generalny domaga się uniewinnienia mężczyzny. PG wskazuje na przynależność obwinionego do Kościoła i że przekonania religijne uniemożliwiały wykonanie zlecenia druku ulotek o treści godzącej w podstawowe wartości. Prokurator Generalny wskazał także na wolność zawierania umów handlowych.

W sprawę zaangażował się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, konsekwentnie ujmujący się za poszerzaniem przywilejów środowiska LGBT. Bodnar kwestionuje stanowisko prokuratury stwierdzając, iż skazanie drukarza w procesie karnym jest właściwą formą egzekwowania prawa, które chroni mniejszości przed dyskryminacją. W myśl tego rozumowania zleceniodawcy druku ulotek padli ofiarą dyskryminacji.

Karna sprawa sądowa Adama J. toczy się od 2016 r. Skazano go wówczas wyrokiem nakazowym na karę grzywny 200 zł. Po jego sprzeciwie, wyrok uchylono, za to rozpoczął się proces karny. W marcu 2017 r. łódzki Sąd Rejonowy uznał drukarza winnym popełnienia wykroczenia. Sąd stwierdził, że bez uzasadnionego powodu odmówił wykonania usługi, do czego był zobowiązany jako drukarz. Sąd odstąpił przy tym od wymierzenia kary. Od tego wyroku odwołali się zarówno obrońca obwinionego, jak i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego i prokurator. Jednak Sąd Okręgowy w Łodzi nie uwzględnił apelacji i w maju 2017 r. utrzymał w mocy orzeczenie sądu pierwszej instancji.

Występując dziś przed Sądem Najwyższym pełnomocnik drukarza Bartosz Lewandowski z Programu Interwencji Procesowej Ordo Iuris stwierdził, że Sąd Okręgowy w Łodzi, który utrzymał w mocy wyrok skazujący, nie odniósł się do wielu zarzutów obrony.

Strony postępowania odwoławczego nie są w stanie stwierdzić po tym uzasadnieniu, dlaczego ich argumentacja nie została uwzględniona

 – zaznaczył. Wskazał na stronniczość uzasadnienia.

Miało ono niedopuszczalny, bardzo moralizatorski charakter, którego treść była uzupełniona o elementy z pogranicza publicystyki społeczno-historycznej

– mówił adwokat i cytował kontrowersyjne uzasadnienie sędziego Grzegorza Gały SO w Łodzi:

„Historia wskazuje, że i w chrześcijaństwie zdarzały się takie interpretacje doktryny wiary, które prowadziły do wojen, wypraw krzyżowych, palenia na stosie, a żołnierze hitlerowscy mieli na klamrach pasów zawołanie "Bóg jest z nami!"”

- brzmiał fragment uzasadnienia.

Dalej przedstawiano mojego klienta jako hipokrytę

– mówił mecenas i przytaczał ponownie za uzasadnieniem:

„Ortodoksyjne rozumienie fragmentów Pisma Św. prowadzi do przekonania, że drukowanie bardzo skąpo odzianych kobiet może być zachętą do grzechu nieczystości. Jest niewątpliwe, że drukarnia w której pracował Adam J. wizerunki takie wcześniej drukowała nie powołując się na żadne ograniczenia wynikające z przekonań religijnych jej pracowników”.

Adwokat zaznaczył przy tym że sąd odwoławczy w żaden sposób nie odniósł do tego, że Adam J. żadnych takich materiałów nie drukował.

Uzasadnienie sądu okręgowego nie zmierzało do oceny argumentacji prawnej, ale do oceny moralnej postępowania mego klienta

– podsumowywał adwokat.

Jestem katolikiem, szanuję wszystkich ludzi, także osoby homoseksualne, ale sumienie nie pozwala mi na promocję takich zachowań

- powiedział przed SN drukarz Adam J.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy kłócą się z USA ws. Nord Stream 2. „Nikt nam nie przeszkodzi”

/ fdecomite CC BY 2.0

  

Niemiecki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Heiko Maas oświadczył dziś, że nawet ewentualne sankcje USA nie wstrzymają zbudowania gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

- Nikt nie przeszkodzi - powiedział Maas uczestnicząc w politycznym forum dyskusyjnym agencji dpa. Karne posunięcia Stanów Zjednoczonych mogą wprawdzie skłonić niektórych udziałowców tego przedsięwzięcia, w tym koncerny niemieckie, do wycofania się, ale nie doprowadzą do fiaska całego projektu - zaznaczył. Dodał, że wtedy Rosja urzeczywistniłaby go sama i nie miałoby się już wtedy żadnego wpływu na kontynuowanie tranzytu gazu przez Ukrainę.

Jak wskazał Maas, negocjacje w sprawie ukraińskiego tranzytu prowadzone są obecnie z udziałem Unii Europejskiej. - Wszystko to obróciłoby się wniwecz, gdyby wprowadzono sankcje, a ten gazociąg zostałby potem zbudowany przez samych Rosjan - podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Rzecznik ambasady USA w Berlinie potwierdził w niedzielę, że ambasador Richard Grenell wysłał do realizujących projekt gazociągu Nord Stream 2 zachodnich koncernów list z zapowiedzią objęcia ich amerykańskimi sankcjami, jeśli nie wycofają się z tego przedsięwzięcia.

- List przypomina, że jakakolwiek firma współpracująca z rosyjskim sektorem energetycznych rurociągów eksportowych naraża się na sankcje USA z tytułu CAATSA (Ustawy o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki poprzez Sankcje) - oświadczył rzecznik, dodając, że budowie drugiego bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec sprzeciwiają się także inne państwa europejskie.

Odnosząc się do listu, Maas powiedział dziś, że nie jest jego zadaniem mówienie ambasadorom o tym, co im wolno, niemniej „o tym, czy (taki) sposób eksponowania siebie leży w interesie Stanów Zjednoczonych, muszą zdecydować już same Stany Zjednoczone”.

Formalnie jedynym udziałowcem spółki odpowiedzialnej za projekt Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom, ale podpisała ona umowy o finansowaniu tego przedsięwzięcia przez niemieckie koncerny Wintershall i Uniper oraz holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie (dawniej GDF Suez) i austriacki OMV. Wszystkie te firmy energetyczne byłyby odbiorcami dostarczanego nowym gazociągiem surowca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl