Zdaje się, że po szeregu spotkań przedstawicieli polskiego rządu z komisarzem Fransem Timmermansem i innymi wysokimi reprezentantami Brukseli, a także konkretnych działań podjętych przez polski parlament, porozumienie na linii Polska-Komisja Europejska jest coraz bliższe. Istnieją przesłanki, że pozytywny finał sporu o kwestie tzw. praworządności zostanie ogłoszony już w połowie maja. 

CZYTAJ WIĘCEJ: KE wreszcie odczepi się od Polski? W połowie maja może dojść do porozumienia

- Po raz pierwszy w Warszawie weszliśmy w konkretną rozmowę o tych kwestiach, co do których my mamy wizję, polski rząd ma wizję i staramy się znaleźć sposób na przezwyciężenie różnic. Byłem naprawdę zachęcony gotowością moich partnerów do tej debaty ze mną

- mówił kilka dni temu Frans Timmermans podczas spotkania z unijnymi komisarzami. 

Katarzyna Szymańska-Borginon, korespondentka RMF z Brukseli w zamieszczonym na swoim blogu wpisie zaznacza jednak, że w rozmowach na linii Polska-KE doszło obecnie do pewnego pata, w którym obie strony oczekują od siebie działań. Prawdopodobnie ten impas mógł się przyczynić do zwiększonej aktywności osób przeciwnych porozumieniu.

Jak informuje Szymańska-Borginon, jednym z głównych "hamulcowych" może być przewodniczący Rady Europejskiej, były premier Polski, Donald Tusk. Korespondentka jego stosunek do porozumienia określa jako "co najmniej chłodny". Według jednego z rozmówców dziennikarki, Tusk ma rozpowiadać w brukselskich kuluarach, że "Prawo i Sprawiedliwość aresztuje jego i jego syna". 

23 kwietnia Donald Tusk ma zostać przesłuchany jako świadek w procesie Tomasza Arabskiego.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tusk jako świadek w procesie Arabskiego. Znamy datę i miejsce przesłuchania!