Co robią sędziowie w europarlamencie? Oficjalnie... nic. Sakiewicz: "Ktoś rżnie głupa"

Grupa 25 polskich prawników polskich z czołowymi sędziami frontu „obrony demokracji’ na czele udała się do Brukseli na kilkudniową wizytę do Parlamentu Europejskiego. Nic złego nie zdaje się nie dostrzegać w tym Andrzej Stankiewicz z Onet.pl. Z kolei Tomasz Sakiewicz w programie „Minęła20” zwrócił uwagę na absurdalne i mocno pokrętne oficjalne powody wizyty prawników z Polski w PE. „Ktoś rżnie głupa. Nie lepiej wprost napisać, że chodzi o KRS?” - zwraca uwagę redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Wizytę, która potrwa do 23 marca, organizuje Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce. Prowadzi je były ambasador RP w Niemczech Marek Prawda. Do Brukseli pojechała grupa polskich prawników - sędziów, adwokatów i radców prawnych, którzy spotkają się m.in. z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem, komisarz UE ds. sprawiedliwości Vĕrą Jourovą, sędziami Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu a także sędziami i adwokatami z innych państw członkowskich.  

Niezwykle ciekawie prezentuje się również skład całej „wycieczki”.

CZYTAJ WIĘCEJ: To już rekord bezczelności! Sędziowie i adwokaci poskarżą się na Polskę w Brukseli

Andrzej Stankiewicz z portalu Onet.pl w programie „Minęła20” przekonywał, że „robienie nagonki” przed wizytą sędziów „jest nieuczciwe”. Dziennikarz apeluje, aby... „poczekać, co sie stanie”.

- „Iustitia” i „Themis” to największe organizacje sędziowskie. Mają prawo do wygłaszania swojego krytycznego stanowiska, co do reform w Polsce. Nie widzę w tym nic złego. Komisja Europejska chce poznać stanowisko tych, którzy się z rządem nie zgadzają

– przekonywał Stankiewicz.

Stanowczo nie zgodził się z nim redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, który podkreślił, że w tego typu wyjeździe powinny być reprezentowane wszystkie strony sporu.

Wskazywał, że warto byłoby zwrócić uwagę Komisji Europejskiej choćby na kwestię skandalicznych wyroków, które zapadały w Polsce, albo przypadki sędziów, którzy kradli, zostali na tym przyłapani, a następnie mogli dalej sądzić i wydawać wyroki.

- To próba podtrzymania gry o Art.7 i uzasadnienia dotychczasowego postępowania, bo ono nie zyskało jednak uznania ani w Polsce, ani w krajach Europy Środkowej. Te miliony ludzi, którzy wspierają reformę sądów już nie tylko w Polsce... Widać wyraźnie, że głos poparcia jest i z Budapesztu i z Wilna i z Rygi i z Tallina. Tak naprawdę z całej Europy Środkowej. Komisja musi znaleźć uzasadnienie, więc 25 przedstawicieli środowisk sędziowskich może znajdzie. Ja liczę, że może przyjmą też 25 takich ludzi - a pewnie jest ich dużo więcej - jak ten pan, co 18 lat przesiedział w wyniku fatalnego wyroku sądu. Niech też ich posłuchają. [...] Ja jestem w stanie znaleźć takich osób więcej. Sądy wydawały skandaliczne wyroki, często zapadające pod wpływem emocji, polityki i pod wpływem łapówek.

Odnosząc się do pokrętnych tłumaczeń organizatorów wyjazdu przedstawicieli środowisk sędziowskich do Brukseli, którzy twierdzą, że jest to zwykły „wyjazd studyjny” - Tomasz Sakiewicz w mocnych słowach stwierdził, że czas już przestać udawać, bo opinia publiczna i tak ma już świadomość, jaki jest prawdziwy cel tej wizyty.

- Ktoś rżnie głupa. Nie lepiej wprost napisać, że chodzi o KRS i Art. 7?

- zastanawiał się Tomasz Sakiewicz.

Z kolei goszczący w chwilę wcześniej w „Minęła20” Ryszard Czarnecki zwracał uwagę, że choć jest członkiem europarlamentu już od kilkunastu lat, takiej wizyty przedstawicieli środowiska sędziowskiego nie pamięta.

- Jestem członkiem europarlamentu już kilkanaście lat, ale nie pamiętam takiej sytuacji, aby sędziowie z jakiegokolwiek kraju w takiej liczbie przybywali do PE, aby skarżyć na własną ojczyznę 

- mówił Ryszard Czarnecki.

 

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, TVP Info

#Parlament Europejski #Komisja Europejska #sędziowie #Iustitia #Tomasz Sakiewicz #reforma sądownictwa #KRS

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo