Była noc sylwestrowa na przełomie 1996/97 r. Magdalena K. bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W trakcie zabawy wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później została znaleziona martwa. Zarzut gwałtu i zabójstwa na 15-latce usłyszał Tomasz Komenda, a za rzekomo popełnione czyny sąd w pierwszej instancji najpierw skazał go na karę 15 lat pozbawienia wolności, a następnie sąd apelacyjny podwyższył mu wyrok do 25 lat więzienia.

W zeszłym roku rodzice Małgorzaty K. zwrócili się do ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry z prośbą o ponowne zajęcie się sprawą. Śledztwo zostało wznowione w 2017 r. Jak się okazało, prokuratura szybko ustaliła, że za makabryczną zbrodnię odpowiedzialny jest nie Komenda, a Ireneusz M. Mężczyzna ten od roku przebywa w areszcie.

Jednak według informacji „Codziennej” nie tylko prawdziwi sprawcy zbrodni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Śledztwo będzie się toczyło również wobec tych, którzy do skazania Tomasza Komendy doprowadzili.

- Na polecenie prokuratora generalnego zostało wszczęte postępowanie karne, które będzie dotyczyło niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, jak również sposobu gromadzenia dowodów w tej sprawie i ewentualnego manipulowania nimi tak, żeby doszło do skazania pana Tomasza Komendy. Postępowanie jest prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi - powiedziała „Codziennej” Ewa Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej. Dodała również, że prokuratura będzie gromadziła dowody, na podstawie których prokurator oceni, czy funkcjonariusze popełnili jakiekolwiek błędy.

 

Więcej w najnowszym numerze "Gazety Polskiej Codziennie"