Mec. Hambura o samowoli Jugendamtów. "Urzędnicy z minuty na minutę mogą wpaść i odebrać dziecko"

Jeżeli gdzieś ktoś z Jugendamtu pojawia się na horyzoncie, normalnie funkcjonująca rodzina powinna się zastanowić czy nie warto się jednak wyprowadzić z Niemiec, mając jeszcze pełnię władzy rodzicielskiej, a nie liczyć na to, że może uda się dogadać - podkreślił w rozmowie z portalem niezalezna.pl mec. Stefan Hambura. W poniedziałek rozpoczną się rozmowy polsko-niemieckich grup roboczych, które zajmą się m. in. działalnością niemieckich instytucji rodzinno-opiekuńczych.

Mec. Stefan Hambura
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

- Mam nadzieje, że te już od kilkunastu lat powstające problemy z Jugendamtami, będą konkretnie rozwiązywane, że teraz zostanie wypracowany taki modus vivendi, który doprowadzi do tego, że w konkretnych sprawach grupa robocza będzie się nad nimi pochylała i będzie to jak najszybciej rozwiązywane

- powiedział mec. Hambura, komentując rozpoczynające się w poniedziałek rozmowami polsko-niemieckich grup roboczych. Zajmą się one m. in. działalnością niemieckich instytucji rodzinno-opiekuńczych i konfliktowymi sytuacjami, na które są narażeni polscy obywatele mieszkający w Niemczech.

W ostatnich dniach była sprawa Marceliny, która wróciła do domu w Hamburgu. To kolejny wymierny sukces Michała Wójcika, wiceministra sprawiedliwości. Uważam, że powinniśmy dalej pójść w tym kierunku i działać, ażeby rozwiązać to tak, by to służyło dzieciom i rodzicom. Żeby ograniczyć nadmierną aktywność niemieckich urzędów, bo w Niemczech jest tak, że z minuty na minutę mogą wpaść tacy urzędnicy i odebrać dziecko 

- podkreślił w rozmowie z naszym portalem mec. Hambura.

W 2016 roku w programie "Koniec systemu" red. Doroty Kani, zostało to naświetlone i w tej sprawie udało się rodzicom wyjechać dzień wcześniej, zanim Jugendamt się tam pojawił.

- To jest porada i wskazanie z mojej strony, Jeżeli gdzieś, ktoś z Jugendamtu pojawia się na horyzoncie, normalnie funkcjonująca rodzina powinna się zastanowić czy nie warto się jednak wyprowadzić z Niemiec, mając jeszcze pełnię władzy rodzicielskiej, a nie liczyć na to, że może uda się dogadać z Jugendamtem. Lepiej wyjechać, mieć pełnię władzy rodzicielskiej i żyć w Polsce, a niekoniecznie w Niemczech i przez kilka, kilkanaście lat próbować uzyskać kontakty z dzieckiem czy próbować odzyskać dziecko

- powiedział mec. Hambura. 

- Liczę na to, że ta grupa polsko-niemiecka wypracuje przyspieszone możliwości rozwiązania tego problemu

– dodał

W rozmowie z naszym portalem mecenas wyjaśnił, na czym polega problem Jugendamtów w związku z kontrolą ich działalności.

Jugendamty to są urzędy na płaszczyźnie samorządowej. Nie ma nad nimi kontroli, nie ma nad nimi nadzoru na poziomie federalnym. Tak długo, jak to nie zostanie rozwiązane politycznie w Niemczech, tak długo te problemy będa się pojawiały. Aby to zrobić, potrzebna jest zmiana ustawy zasadniczej

– powiedział mec. Hambura.

- Mam nadzieje, że te sprawy ruszą konkretnie do przodu, bo to byłaby najlepsza wiadomość dla wszystkich rodzin. Sami Niemcy mają problem z Jugendamtem. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze i liczę na to, że te spotkania przyniosą konkretne wyniki

- dodał nasz rozmówca.

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#Niemcy #Jugendamty #Stefan Hambura #Polska

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo