Szef naukowców z USA: Niemożliwe, by drzwi Tu-154 wbiły się w ziemię w wyniku zwykłej katastrofy

/ Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

- Przenalizowaliśmy różne warianty, jeśli chodzi o prędkość drzwi i twardość gleby. To niemożliwe, by drzwi tupolewa zostały wyrwane z framug i wbiły się w ziemię, a raczej pod ziemię, bez ogromnej dodatkowej energii - mówi portalowi Niezalezna.pl Gerardo Olivares, dyrektor Laboratorium Dynamiki Zderzeń w Narodowym Instytucie Badań Lotniczych Wichita State University. Uczony przewodzi grupie amerykańskich specjalistów badających w Mińsku Mazowieckim katastrofę smoleńską.

Grupa naukowców i ekspertów z Narodowego Instytutu Badań Lotniczych Wichita State University opracowuje - jak podał dziś jako pierwszy portal Niezalezna.pl - trójwymiarowy, wirtualny model tupolewa. Dzięki niemu będzie możliwe odtworzenie ostatnich, kluczowych sekund lotu Tu-154. Do stworzenia modelu ekipa wykorzystuje bliźniaczego tupolewa nr 102, znajdującego się w Mińsku Mazowieckim. Samolot został "wypruty", a Amerykanie przy pomocy laserowych skanerów (działających z dokładnością 0,001 mm!) dokonują pomiarów całego wnętrza.

W jaki sposób stworzony wirtualny model tupolewa pomoże ustalić, co stało się w Smoleńsku?

- Podam przykład. W 2009 r. na lotnisku Schiphol w Amsterdamie na polu w pobliżu pasa lotniska przymusowo lądował Boeing 737 tureckich linii lotniczych. Samolot przełamał się, 9 osób zginęło, wiele zostało rannych. Kilka lat po tej katastrofie nasze laboratorium zrekonstruowało wirtualnie ten samolot, wprowadziliśmy wszystkie konstrukcyjne i niekonstrukcyjne dane samolotu, odtworzyliśmy rodzaj powierzchni, z jaką zetknął się boeing, jego masę, prędkość, z jaką się poruszał itd. Następnie zrobiliśmy symulację, aby przekonać się, jak taka maszyna zachowałaby się po takim zderzeniu. Okazało się, że "zachowanie" naszego modelu w 100 proc. pokryło się z tym, jak wyglądał wypadek na amsterdamskim lotnisku. Identyczne były zniszczenia samolotu, kadłub przełamał się w tym samym miejscu. A zatem - jeśli będziemy mieli pełne i dokładne dane dotyczące tupolewa, to będziemy mogli sprawdzić, czy wersja katastrofy smoleńskiej opisana w oficjalnych raportach jest zgodna z prawdą

- mówi portalowi Niezalezna.pl Gerardo Olivares, dyrektor Laboratorium Dynamiki Zderzeń w Narodowym Instytucie Badań Lotniczych Wichita State University. Uczony przewodzi grupie amerykańskich specjalistów badających w Mińsku Mazowieckim katastrofę smoleńską.

Amerykanie z Uniwersytetu w Wichita zajmują się tematem od około pół roku. 

- Współpracujemy z Wojskową Akademią Techniczną. Badaliśmy m.in. kwestię drzwi samolotu, które zostały wyrwane z kadłuba i wbite w ziemię tak głęboko, że nie było ich widać na powierzchni. Stworzyliśmy ich dokładny model i poddaliśmy analizie, sprawdzając różne warianty, jeśli chodzi o prędkość drzwi i twardość gleby. Okazało się, że to niemożliwe, by drzwi tupolewa zostały wyrwane z framug i wbiły się w ziemię, a raczej pod ziemię, bez ogromnej dodatkowej energii 

- twierdzi Olivares.

Narodowy Instytut Badań Lotniczych Wichita State University zatrudnia ponad 400 osób i prowadzi kilkanaście laboratoriów z najnowocześniejszym sprzętem na świecie. Uznawany jest w USA za najlepszą akademicką placówkę zajmującą się lotnictwem. Współpracuje z NASA, a do jego klientów należą takie firmy jak Boeing, Bombardier Learjet, Cessna, Beechcraft czy Spirit Aerosystems.

 

Więcej jutro w "Gazecie Polskiej Codziennie" i w najbliższym tygodniku "Gazeta Polska"

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Samochód wjechał w tłum ludzi

/ anngp26

  

Sześć osób zginęło w piątek po tym, jak samochód wjechał w tłum ludzi w chińskiej miejscowości Zaoyang w prowincji Hubei. Kierowca został zastrzelony przez policję.

Na razie nie są znane szczegóły wypadku. Chińska telewizja CCTV poinformowała jedynie, że samochód celowo wjechał w tłum ludzi, zabijając sześc osób i raniąc siedem.

Jak podkreślają agencje, podobne wypadki w Chinach zdarzają się dosyć często. Pod koniec listopada ub. roku 29-letni bezrobotny wjechał samochodem w grupę uczniów, którzy przechodzili przez ulicę w północno-wschodniej prowincji Liaoning, zabijając pięć osób i raniąc co najmniej 19. Jak poinformowała wówczas policja, mężczyzna ten miał "myśli samobójcze z powodu kłótni z żoną" i wybierał swoje ofiary "losowo".

Pięć dni później w wiosce w południowo-zachodniej prowincji Syczuan kierowca z nieznanego powodu uderzył w pieszych, zabijając siedmiu z nich. W innym wypadku pod koniec zeszłego roku mężczyzna wjechał swoją ciężarówką w dużą grupę ludzi, których następnie zaatakował łopatą i nożem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl