Burmistrz Hamburga Olaf Scholz powiedział w piątek wieczorem, że sprawca ataku w supermarkecie, to prawdopodobnie cudzoziemiec, który był zobowiązany do opuszczenia Niemiec, lecz ze względu na brak dokumentów nie można go było deportować.

"Jestem wściekły tym bardziej, że sprawca jest osobą, która domagała się od Niemiec ochrony, by następnie skierować przeciwko nam swoją nienawiść" - powiedział Scholz, cytowany przez agencję dpa. Polityk SPD określił zamach jako "jadowity".

W maju 2017 r. w Niemczech przebywało ponad 220 tys. migrantów, którym odmówiono azylu lub innej formy ochrony, co oznacza, że powinni oni wyjechać z kraju. Od początku roku niemieckim władzom udało się deportować do krajów pochodzenia zaledwie 12,5 tys. osób. Zwiększenie liczby wyjeżdżających jest jednym z głównych haseł kampanii wyborczej kanclerz Angeli Merkel.

Sprawca ataku nożem, do którego doszło w piątek w supermarkecie w Hamburgu, ma 26 lat i urodził się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Niemieckie media podają, ze utrzymywał kontakty ze środowiskiem salafitów - radykalnego odłamu islamu.

Berliński dziennik "Tagesspiegel" podał, powołując się na źródła w organach bezpieczeństwa, że napastnik był znany policji jako islamista, a do Niemiec przybył podając się za uchodźcę. Według wielu świadków, napastnik podczas ataku wznosił okrzyki "Allahu Akbar".

Uzbrojony w długi nóż kuchenny napastnik wtargnął po godzinie 15 do supermarketu sieci Edeka w dzielnicy Hamburga Barmbek. Po ucieczce z supermarketu sprawca nadal atakował przechodniów. Ścigający go świadkowie zdarzenia obezwładnili go, wspólnie z policjantami po cywilnemu, w pobliżu miejsca zdarzenia.

Ofiarą śmiertelną napastnika jest 50-letni mężczyzna zasztyletowany w supermarkecie. Rany, po części bardzo poważne, odnieśli 50-letnia kobieta i mężczyźni w wieku 64, 57, 56 i 19 lat. 35-letni mężczyzna został ranny podczas próby obezwładnienia nożownika.

Policja poinformowała, że sprawca działał sam i nie miał wspólników.