niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
30 kwietnia 2017

Piotr Iwicki wspomina zmarłego Allana Holdswortha: był gigantem gitary

Dodano: 17.04.2017 [19:29]
Piotr Iwicki wspomina zmarłego Allana Holdswortha: był gigantem gitary - niezalezna.pl
foto: mat.pras.
W Wielkanoc zmarł Allan Holdsworth. Muzyk był uważany za najwybitniejszego wizjonera gitary elektrycznej wszech czasów - swobodnie balansował między jazzem, rockiem a dźwiękowym eksperymentem. Choć nie otarł się nawet o sławę porównywalną do nieodżałowanych Jimiego Hedrixa, Franka Zappy, Steviego Ray Voughana, czy Gary Moore’a i wielu innych gigantów-krezusów, Allan Holdsworth za życia uznany został za gitarzystę-gitarzystów, demiurga i kreatora nowych dróg.  Zmarłego muzyka wspomina Piotr Iwicki, dyrektor Agencji Muzycznej Polskiego Radia.

Holdsworth był członkiem legendarnej formacji Soft Machine oraz pierwszego składu zespołu U.K., w którym wraz z Billem Brufordem i Johnem Wettonem zrewolucjonizowali pojęcie progresywnego, wirtuozowskiego rocka. Jego gry możemy słuchać na albumach Level 42, eksperymentalnej grupy Gong, był też filarem The Tony Wiliams Life Time, gdzie u boku legendarnego perkusisty zespołów Milesa Davisa grał rzeczy do dzisiaj analizowane przez znawców.

Zdumiewający jest fakt, że choć był guru gitarzystów i muzyków-eksperymentatorów w ślad z a tym nie szła komercyjna popularność. Kiedy pierwszy raz grał w Sali Kongresowej przed blisko 20. Laty, pierwsze trzy rzędy zajmowali muzycy, którzy zazwyczaj omijają cudze koncerty. Tym razem karnie zasiedli i jak mówiło wielu, przyszli na wykład, odrobić ważną lekcję. Wielu jazzmanów nadawało imiona swoim synom na cześć słynnego Allana, co jest najbardziej jaskrawym przejawem fascynacji Brytyjczykiem.  

Allan Holdsworth nagrał ponad 50 albumów w rozmaitych składach, w tym 15 solowych, w sierpniu skończyłby 71 lat.  

Więcej na ten temat we wtorkowej "Gazecie Polskiej Codziennie".

 
POLECANE WIDEO
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Nie zdobył komercyjnej sławy, bo jego muzyka nie była łatwa - nie kłaniał się modom, nie komponował przebojów, tylko grał siebie. Kilkanaście lat temu TVP2 puściła jego koncert, był to mój pierwszy kontakt z tą muzyką. Z początku nie rozumiałem, o czym facet gra, dopiero potem udało mi się przez to przegryźć.

Niebieska orkiestra zyskała kolejnego wielkiego muzyka.

Zgadzam się z opinia Autora. Jego geniusz, wirtuozeria przejawiały się też jak tworzyły nowe skale, bardzo dziwne dla tych co ledwo opanowali te podstawowe jak dur, mol, lydian, aeolian etc. i z jaka łatwoscią w ich obrębie improwizował. Guthrie Govan przestrzegał by pójśc głęboko w ślad za nim, bo te jest niemożliwe, czeka nas katastrofa, zagubimy sie. Był 1 z kilku niedocenianych wirtuozów gitary jazu i rocka/bluesa, np. Jeff Beck i jego pieszczenie każdej nuty wraz z niesamowitym brzmieniem rozpoznawalnym po 2-3 dźwiękach, Micheal Angelo Batio (gitarzysta szybki jak światło, prawo i leworęczny i jak to bywa i wybitnych ludzi - skromny i sympatyczny, podobna cecha: Vai, Satriani no i Allan (RIP)) nie ostatni ale warto wspomnieć też Steve ale Morse i Garry Móore (niedawno też zmarły...) - piękne brzmienie jego Gibsona, niebywale piękne kompozycje i zwłaszcza bardzo bluesowe brzmienie bluesa :).

Z nieżyjących nie wymieniłeś jednego, moim zdaniem i nie tylko moim króla nad króli gitary, genialnego gościa, który nie tylko na gitarze był genialny, ale to samo grał na klawiszach. Jeżeli Allan był kosmitą to ten po prostu był nieprawdopodobnym kosmitą, a mianowicie SHAWN LANE. On w wieku lat 12 już był genialny. Potem tylko lepszy. Jeżeli go nie znasz proponuję zacząć poznawanie od muzy granej w latach 94-97 z Helborgiem i Sipem. Następnie też z Helborgiem i z Hindusami. Lane bardzo dużo koncertował, masa na YT jest materiałów z jego występów, nawet jednoosobowych w jakiś knajpach.

Ciekawostka, Lane też inspirował się Allanem, odkąd go zobaczył jako dzieciak na żywo.

Znam i bardzo cenię Shwna Lane. Genialny muzyk. A i z rockowych gitarzystów jeszcze Randy Rhoads był genialny. Też już po drugiej stronie lustra.

Niebieska Orkiestra...

Wrócę do żyjących: inny wielki talent:
Frank Gambale - "Return to Forever"

https://www.youtube.com/watch?...

Był wielki. Kolejny z tego pokolenia odchodzi.

...był zaledwie trzy lata starszy od Knopflera...
...też urodził się w sierpniu...
Niech odpoczywa w Pokoju.

https://www.youtube.com/watch?...

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl