Ochotnicy wykruszali się z różnych przyczyn: wielu nie wytrzymywało trudów szkolenia, zwłaszcza kursu zaprawowego i spadochronowego – to na nich zdarzało się najwięcej urazów eliminujących kandydata z dalszego szkolenia. Były też wypadki śmiertelne. Kandydaci przekonywali się boleśnie, że wola i determinacja nie wystarczają, gdy trzeba stawić czoła ukrytym gdzieś bardzo głęboko lękom – strachem przed skokiem z samolotu: i tym za dnia, gdy widać jak bardzo odległą jest ziemia, i tym w nocy, gdy trzeba na ślepo rzucić się z pędzącego samolotu w wyjącą wichrem czarną nicość. Zdarzało się też, że żołnierze z powodzeniem przechodzili szkolenie i dopiero nad okupowaną Polską docierała do nich groza przyszłości. Kilka załóg odmówiło skoku. Tym większy winniśmy mieć podziw dla tych, którzy skoczyli.
Nie myśl, że jesteś już bohaterem,
I nie zachłyśnij się tym.
To, coś przecierpiał i zrobił, jest zerem,
Czeka dopiero Cię czyn.
Wywalcz jej wolność lub zgiń
W Audley End znajdowała się „Station 43”, baza treningowa polskich kandydatów na cichociemnych. Jedna z bardziej znanych fotografii wykonanych w „Stacji 43” przedstawia kapitana Jana Górskiego „Chomika”, współtwórcę koncepcji polskich wojsk spadochronowych i lotniczej łączności z Krajem. Nad głową kapitana oprawiona w szeroką, drewnianą ramę mapa Polski, na niej czarny napis kursywą: „Wywalcz jej wolność lub zgiń”. Tę dewizę mieli wyrytą w sercach i umysłach wszyscy cichociemni. Pochodziła z „Piosenki Wileńskiej Więźniów na Łukiszkach”, a żołnierzom Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie przywiózł ją więzień Łukiszek por. Florian Adrian, który później sam skoczył do Kraju – schwytany przez gestapo został zamordowany w nieznanych okolicznościach..
Choćbyś latami o wodzie i chlebie,
Głodem przymierał i gnił,
Kiedy Ojczyzna twa będzie w potrzebie,
Staniesz i starczy ci sił.
Otoczeni śmiercią
Pierwszych trzech cichociemnych skoczyło do Polski 15 lutego 1941 roku, ostatni wylądowali w grudniu roku 1944. Do września 1943 roku samoloty startowały z lotnisk angielskich, potem bazą stało się włoskie Brindisi. Trasy północne były trudne i niebezpieczne. Dwie wyprawy skończyły się tragicznie: Halifax z ekipą XVII na pokładzie, z nieustalonych powodów rozbił się o norweskie skały. Wraz z załogą samolotu zginęło trzech cichociemnych: por. Jerzy Bichniewicz „Błękitny”, por. Stanisław Hencel „Pik” i por. Wiesław Szpakowicz „Pak”. W nocy 14/ 15 października 1943 roku, z 11 maszyn, które wystartowały do Kraju, stracono 4. Jeden z Halifaxów został zestrzelony nad Danią – zginęli por. Kazimierz Lewko „Palec”, por. Władysław Siakiewicz „Mruk” i por. Ryszard Skowroński „Lechita”. Kolejnych trzech cichociemnych zginęło podczas skoku, a dwóch w walce z Niemcami tuż po lądowaniu. Z rąk Niemców poległo, zostało zakatowanych w śledztwie lub zamęczonych w obozach koncentracyjnych 70 cichociemnych. W Powstaniu Warszawskim zginęło co najmniej 17. Kolejnych 10, aresztowanych przez gestapo, kripo, żandarmerię czy ukraińskich sojuszników Hitlera, wybrało śmierć z własnej ręki. Czyż jest większe poświęcenie, jak odebranie sobie życia by ochronić tych, których męka nad siły i możność wytrzymania mogłaby narazić na niebezpieczeństwo?
Szanuj więc życie, trwaj mocny w uporze,
Czekaj cierpliwie na zew,
Duchem ofiarna, potrzebna być może
Twórcza twa siła i krew.
Łapy NKWD
Powstańcy walczący w Warszawie spoglądali na wschód, licząc że Armia Czerwona przyjdzie im z pomocą. Ta jednak, realizując plan podboju Polski, zaciekle zwalczała oddziały partyzancie polskiego podziemia niepodległościowego. Co najmniej 35 cichociemnych dostało się w ręce NKWD i zostało wywiezionych w głąb Rosji. Niektórzy z nich wracali dopiero po 1956 roku, inni nie wrócili nigdy.
Plan zdobycia Wilna opracował ppłk Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”, współtwórca formacji cichociemnych. Ranny podczas przebijania się do Wilna, musiał poddać się amputacji prawej ręki i w operacji „Ostra Brama” nie wziął udziału. Nie wpadł więc w ręce NKWD, które zaprosiło oficerów wileńskiego AK na „sojuszniczą” naradę. Doskonale zdawał sobie sprawę, jak ważne jest z propagandowego punktu widzenie utrzymywanie oddziałów zbrojnych na Wileńszczyźnie i podkreślanie praw Polski do tych ziem. Wiedzieli o tym również Sowieci: konspiracja wileńska tępiona była przez nich i przez ich polskich, komunistycznych sługusów ze szczególną zaciekłością. Pogoń sowiecka dopadła oddział „Kotwicza” pod Surkontami 21 sierpnia 1944 roku. Doskonale dowodzeni polscy żołnierze rozbili pierwsze ataki sowieckie, mimo przytłaczającej przewagi liczebnej. Dopiero przybycie kolejnych oddziałów NKWD zmieniło obraz walki. Zginęło 35 Polaków, rannych Sowieci zamordowali bagnetami. Wśród zabitych było trzech cichociemnych: oprócz „Kotwicza” poległ kpt. Franciszek Cieplik „Hatrak” i rtm. Jan Skrochowski „Ostroga”.
Nie dla medali twe trudy i blizny,
Nie dla nagrody to czyn,
Lecz z obowiązku miłości Ojczyzny
Wywalcz Jej wolność lub zgiń.
Na łaskę nie zasługują
Wojna skończyła się w 1945 roku tylko dla tych z ocalałych cichociemnych, którzy zostali na Zachodzie. Ci, którzy próbowali żyć w Polsce, byli do końca życia pod „opieką” komunistycznej bezpieki. Wszyscy byli inwigilowani, niektórzy do 1989 roku. Wielu trafiło do więzień: Elżbieta Zawacka „Zo” dostała 10 lat, major Witold Uklański „Herold” zmarł we Wronkach. Paru udało się ubeckim specjalistom od łamania moralnych kręgosłupów zwerbować. Trudno o nich mówić – już rozliczają się z Bogiem, któremu ślubowali oraz z kolegami: tymi, których się zaparli i tymi, którym szkodzili swymi donosami. Ci, najwierniejsi przysiędze, wciąż walczyli, wciąż ginęli.
Pierwsi z rąk krajowych komunistów zginęli ppor. Czesław Rosiński „Jemioła” oraz por. Mieczysław Szczepański „Dębina”. Oskarżeni zostali – wraz z 10 innymi żołnierzami AK – o pomysł porwania Bieruta i Osóbki-Morawskiego. O tym, że myśl tę szybko zarzucili, oskarżający doskonale wiedzieli. Na ich wyrokach, pełniący funkcję „naczelnego dowódcy Wojska Polskiego” Rola-Żymierski dopisał „Wszyscy skazani ze względu na ciężkie przestępstwo na łaskę nie zasługują. Wyrok natychmiast wykonać”. Zamordowani zostali na lubelskim Zamku 12 kwietnia 1945 roku. Wciąż czekają na odnalezienie.
W Wigilię Bożego Narodzenia 1946 roku, prawdopodobnie w moskiewskim więzieniu Butyrki, w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, oprawcy z NKWD zamordowali generała Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”.
Katownia czerwona od krwi
Następni cichociemni umierali w najbardziej osławionej czerwonej katowni – warszawskim więzieniu przy ulicy Rakowieckiej 37. Tam wiecznie pijani kaci, Piotr Śmietański i Aleksander Drej, strzelali w tył głowy żołnierzom niezłomnym, wspaniałym Polakom. Także cichociemnym: 27 września 1948 roku zamordowany został ppor. Stefan Górski „Brzeg”. Matka, Kazimiera Górska, dowiedziała się o śmierci syna po 11 latach. Niespełna pół roku po Stefanie, 7 marca 1949 roku pod murem straceń stanął legendarny „Zapora”, mjr Hieronim Dekutowski, okrutnie katowany w śledztwie.
Krew kolejnego cichociemnego spłynęła na mokotowski bruk w styczniu 1953 roku, gdy życie oddał Bogusław Kontrym „Żmudzin”. Człowiek niezwykły, który walczył w wojnie polsko-bolszewickiej… po stronie bolszewików, potem był policjantem, w czasie II wojny bił się pod Narwikiem, był szefem służby śledczej w AK, w Powstaniu ranny czterokrotnie. Aresztowano go w październiku 1948 roku, śledztwo połączone z okrutnymi torturami trwało cztery lata!
I ostatni: mjr Andrzej Czaykowski „Garda”. Oficer 1 Pułku Ułanów Krechowieckich, w 1939 roku walczył z Niemcami i Sowietami, internowany na Litwie, uciekł, wstąpił do ZWZ, wpadł w ręce Sowietów w 1940 roku. Potem w Armii Polskiej gen. Andersa, skok do Kraju 17 kwietnia 1944 roku. W Powstaniu walczył na Mokotowie, zdobywał Sielec i Sadybę, dowodził batalionem „Ryś”, ranny, zasypany gruzami. Po Powstaniu uciekł Niemcom, aresztowany w grudniu 1944 roku, więziony w Gross-Rosen i Dora Nordhausen. Do Polski wrócił nielegalnie w sierpniu 1949 roku, jako tajny emisariusz Rządu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Jego zadaniem było baczne obserwowanie rzeczywistości w komunistycznej Polsce, a w momencie gdy system zacznie się chwiać, wystąpienie jawne i nawiązanie kontaktów z tymi z rządzących, którzy wykażą wolę porozumienia się z legalnym rządem. O naiwności londyńska! Ponad dwa lata „Garda” ukrywał się przed bezpieką, zbierał informacje, wysyłał raporty do Londynu. Aresztowany 13 sierpnia 1951 roku, w ciągu półtorarocznego śledztwa przesłuchiwany był 111 razy. Skazany na dwukrotną karę śmierci. Z rozkazem wykonania wyroku 10 października 1953 roku przybył na Rakowiecką por. Stefan Michnik, asesor Warszawskiego Sądu Wojskowego. Ciała „Gardy” nie odnaleźliśmy do dziś.
Nie sprowadzaj nas cudem na Ojczyzny łono
Ni przyjaźnią angielską, ni łaską anielską.
Jeśli chcesz nam przywrócić ziemię rodzicielską,
Nie wracaj darowanej. Przywróć zasłużoną.
[..]
Spraw, by wstała o własny wielki trud oparta,
Biała z naszego żaru, z naszej krwi czerwona,
By drogo kosztowała, drogo zapłacona,
Żebyśmy już wiedzieli, jak wiele jest warta.
By już na zawsze była w każdej naszej trosce
I już w każdej czułości, w lęku i rozpaczy,
By wnuk, zrodzon w wolności, wiedział co to znaczy
Być wolnym, być u siebie – być Polakiem w Polsce.
Marian Hemar 1941