Tematem rozmowy były informacje ujawnione dziś przez „GPC”.
„Służba Kontrwywiadu Wojskowego w czasie rządów koalicji PO–PSL inwigilowała m.in. władze spółki i dziennikarzy Strefy Wolnego Słowa, a także przedsiębiorstwa z nią współpracujące, m.in. spółkę Rejtan. Inwigilowano również adwokatów, którzy reprezentowali ludzi z niezależnych mediów” - informowaliśmy dziś w tekście Dziennikarze i prawnicy Strefy Wolnego Słowa na celowniku SKW. "Natężenie inwigilacji po Smoleńsku".
- mówiła Dorota Kania.Wnioskowano o założenie podsłuchów na numery telefonów, bez podawania nazwisk
Numery należały do konkretnych firm, jak na przykład przedsiębiorstwa Rejtan zapewniającego obsługę telefoniczną Strefy Wolnego Słowa. Na liście znalazł się też Antoni Macierewicz oraz Radio Maryja i „Nasz Dziennik”.
- stwierdziła Dorota Kania.Służby bez wiedzy i zgody wytypowały osoby inwigilowane „choinkowo”
Chodziło o ludzi, którzy mieli szerokie kontakty w środowisku, jak na przykład Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” czy reżyser Grzegorz Braun. Ich obserwacja pozwalała na kontrolowanie dużej grupy osób.
- wyjaśnił Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon.Musi być zgoda sądu na podsłuchy i sądy w większości przypadków godzą się na to. Kluczowe znaczenie mają jednak dane telekomunikacyjne, bilingi, bowiem odsłaniają źródło informacji dziennikarza. Biling jest zaś na wyciągnięcie ręki. Funkcjonariusze ośmiu służb mogą to uzyskać w bardzo łatwy sposób
Dorota Kania poinformowała, że SKW podsłuchiwała 43 osoby. Byli wśród nich także historycy, rodziny byłych funkcjonariuszy, ale też osoba odpowiedzialna za kreację medialną PiS.
- pytała Dorota Kania.Dlaczego do tego doszło? Przecież SKW zajmuje się wojskiem, a nie cywilami
Sprawą inwigilacji prowadzonej przez SKW ma się zajmować prokuratura.