Bronisław Komorowski nie daje o sobie zapomnieć i ostatnio coraz częściej pojawia się w mediach. Tym razem na antenie RMF FM przyznał, że jego pojawienie się na manifestacji Komitetu Obrony Demokracji to już tylko kwestia czasu.
Pytany o to, czy fakt, że nie chodzi na demonstracje KOD jest próbą zamanifestowania czegoś z jego strony, Komorowski szybko rozwiewa wszelkie wątpliwości. Zapewnia, że na demonstracjach już jest... „przez obecność przyjaciół i członków rodziny” i zapowiada, że już niedługo pojawi się tam również osobiście.
Z kolei pytany o obecność byłej Anny Komorowskiej na demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji były prezydent zapewnia, że jego żona nie potrzebowała jego „błogosławieństwa” do udziału w manifestacji.- Znaczy ja jestem przez obecność wielu moich przyjaciół, także i członków rodziny i jestem sercem cały za tym ruchem obywatelskim, ale mam świadomość, że jak się pojawię to zaraz się uruchomią wszystkie źródła krytyki, że KOD tak naprawdę jest sterowany przez polityków, a chciałbym... Życzę KOD-owi jak najlepiej, więc opóźniam ten moment, kiedy się pojawię na demonstracjach KOD-u - tłumaczył Komorowski na antenie RMF FM.
Ponadto w opinii Bronisława Komorowskiego rola Komitetu Obrony Demokracji nie ogranicza się tylko do manifestacji. Były prezydent upatruje tam zaplecza politycznego i autorytetu podobnego do tego... jaki w chwili transformacji ustrojowej miała „Solidarność”.- Nie muszę niczego błogosławić, ale oczywiście jest to tylko kwestia wyboru momentu, w którym będę mógł - nie ściągając krytyki czy podejrzeń na KOD - pojawiać się na jakimś wydarzeniu KOD-owskim. Zrobię to z największa przyjemnością. Mam nadzieję, że razem z przedstawicielami różnych środowisk politycznych, które razem z KOD-em powinny tworzyć, w moim przekonaniu, ten front obywatelskiej walki o polską demokrację - mówił Komorowski.
- Ja nie jestem od tego, aby wyznaczać jakkolwiek role KOD-owi, partiom politycznym. Mogę z czymś wiązać nadzieje, więc ja wiążę nadzieję, że Komitet Obrony Demokracji uchroni się przed aspiracjami - naturalnymi z resztą - do tworzenia, zamieniania się w partię polityczną. Że pozostanie ruchem obywatelskim mającym przyjazne, sojusznicze relacje z partiami prodemokratycznymi. Co to jest? Co to może oznaczać? To może oznaczać utrzymanie przez Komitet Obrony Demokracji pozycji takiej, jaką kiedyś miała Solidarność w stosunku do obozu zmiany w 89 roku. Czyli swoiste zaplecze, swoisty rezerwuar siły, autorytetu, poparcia, ale bez wchodzenia, bez zakładania butów partyjnych - tłumaczył Komorowski na antenie RMF FM.