W czwartek zmarł Czesław Kiszczak, były komunistyczny premier i szef zbrodniczej bezpieki, który kierował MSW podczas wprowadzenia stanu wojennego i pacyfikacji protestów w kopalniach „Manifest Lipcowy” oraz „Wujek”. Jego żona – jeszcze przed śmiercią Kiszczaka – w swojej książce oraz w wywiadach zapowiadała, że jej mąż zostanie pochowany na Powązkach. – Tak. Pochowam go na Powązkach, bo gdzie indziej? Całe życie był wojskowym i służył temu krajowi – oświadczyła w rozmowie z „Faktem”.
Nie martwiło ją zbytnio to, że w związku z tym na pewno pojawią się protesty. – Niech sobie protestuje, kto chce. Jak chowali Jaruzelskiego, też protestowali. Ja jestem wierząca, pogrzeb więc będzie w kościele. Mąż nie ma nic przeciwko temu – stwierdziła Maria Kiszczak.
Nadzieję, że taki scenariusz zrealizowany nie zostanie, ma Tadeusz Płużański.
– Te słowa szokowały i szokują. Mam nadzieję, że do tego skandalu i hańby jednak nie dojdzie. Byłby to policzek dla wielu Polaków, szczególnie tych, którzy walczyli z komunizmem, policzek dla ofiar zbrodniczej Informacji Wojskowej, do której należał Kiszczak, dla ofiar stanu wojennego, górników zastrzelonych w kopalniach „Wujek” i „Manifest Lipcowy”. Liczę więc, że pragnienie pani Marii Kiszczak się nie spełni, a III RP stanie na wysokości zadania i zrobi wszystko, aby nie pochować Czesława Kiszczaka na Powązkach Wojskowych – powiedział nam Płużański.
Podkreślił też, że Powązki to szczególny cmentarz, nekropolia chwały oręża polskiego. – Tam leżą zasłużeni, polscy generałowie – Bór-Komorowski, Karaszewicz-Tokarzewski, Okulicki. I to jest miejsce dla takich osób, a nie komunistycznych zbrodniarzy – zaznaczył.
Według niego, ważny jest również moment, w którym odbędzie się pogrzeb. – Jeśli jeszcze pod rządami ekipy Platformy Obywatelskiej, to istnieje realna obawa, że Tomasz Siemoniak nie zrobi wystarczająco dużo albo wręcz nic, żeby nie pochować Kiszczaka na Powązkach, tak jak było w przypadku Jaruzelskiego – dodał Tadeusz Płużański.
Pogrzebu Kiszczaka z ceremoniałem wojskowym i z hołdem składanym przez państwo nie wyobraża sobie Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”. – Niezależnie od tego, że był zbrodniarzem, ma prawo jak każdy zwykły człowiek do pochówku. Ale nie może być w żaden sposób uczczony przez polskie państwo. Jakikolwiek hołd złożony Kiszczakowi przez państwo będzie oznaczał, że oddajemy hołd zbrodniom, które popełnił – podkreślił Tomasz Sakiewicz.